Zderzenie realizmu z rekonstrukcją we wczesnośredniowiecznej walce mieczem

Zderzenie realizmu z rekonstrukcją we wczesnośredniowiecznej walce mieczem

Część druga – technika walki

Trzymanie miecza – repertuar technik

Opracowanie: Paweł Adamiec

Jest to kwestia absolutnie podstawowa, mocno wpływająca na repertuar technik, jakie możemy wykonać. W tym temacie warto podkreślić dwie rzeczy. Po pierwsze, zdecydowana większość walczących używa tylko chwytu młotkowego. Nie jest to błąd, ale trzeba zdawać sobie sprawę z jego ograniczeń. Po drugie, zbyt długie rękojeści powodują używanie tego chwytu w wersji zbyt luźnej, za dużo akcji wyprowadzanych jest z nadgarstka, za mało z ramienia. W rezultacie to co obserwujemy mocno odbiega od realiów.

Wśród historycznych chwytów miecza wyróżniamy:
• chwyt młotkowy – służy do cięć i uderzeń, dość kiepsko sprawdza się przy pchnięciach
• chwyt długi – służy do maksymalizacji dystansu, w późniejszych traktatach znajdziemy go w postawie langort i pokrewnych, standard w walce konnej                                              • chwyt z przełożeniem palca wskazującego przez jelec – dodaje dźwignię stabilizując
uderzenia i cięcia, co zwiększa siłę, pomocny przy pchnięciach
• chwyt z małym palcem na głowicy – jest to detal bardzo łatwy do przeoczenia, celowo
dobrałem ilustrację w której mały palec jest uniesiony (co jest raczej rzadkie), dość często
widać na miniaturach zachodzenie małego palca na głowicę miecza, co nie jest dziwne, gdy zmierzymy długość rękojeści
• chwyt oburęczny – stosowany do maksymalizacji siły ataku i w sytuacjach uszkodzenia ręki z mieczem, a także do dobijania przeciwnika
• chwyt odwrotny – stosowany przy dobijaniu ale nie tylko, główny chwyt w walce nożem tzw. „sopel lodu”
• chwyt kciukowy – stabilizujący pchnięcie, stosowany prawdopodobnie od XIII w. gdy zaczęto dopracowywać techniki pchnięć

Twarde zastawy
Gdy kilkadziesiąt lat temu ludzie zaczynali uczyć się walki, praktycznie nie istniały materiały na ten temat. Z braku źródeł sięgano do wszystkiego co było pod ręką i było jako tako opracowane. Korzystano z doświadczeń ludzi mających jakiś kontakt z walką bronią białą i nie jest niczym dziwnym, że punktem odwołania stała się szabla. W efekcie i niejako przy okazji uznano, że miecz i szabla są sobie bardzo bliskie, i że obiema brońmi można posługiwać się w podobny sposób. Mimo zmiany pokoleniowej to błędne przekonanie pokutuje do dzisiaj i jest umacniane przez zasady turniejowe wyłączające ze strefy trafienia dłonie i przedramiona.
Gdy popatrzymy na budowę szabli, rapierów itd. Zobaczymy, że główne zmiany w wyglądzie broni dotyczą rękojeści. Staje się ona zabudowana za sprawą dodania rozmaitych elementów chroniących dłoń. W rezultacie otrzymujemy broń dopuszczającą eksponowanie dłoni przy zasłonach, w której bezpośrednie atakowanie dłoni jest utrudnione. Z drugiej strony mamy średniowieczny miecz z prostą głownią i najczęściej prostym jelcem zapewniającym kiepską ochronę dłoni. Wielu walczących czuje tę różnicę bardzo mocno, co zrodziło przekonanie, iż „rękawice we wczesnym średniowieczu musiały być używane”.

Zasadnicza różnica, między starym fechtunkiem mieczem, a nowoczesną walką szablą,
sprowadza się do tego, że o ile w szabli stosuje się w bezpieczny sposób liczne twarde zasłony, zamykające konkretne linie ataku w sposób statyczny, o tyle w mieczu blokowanie polega na dynamicznym przechodzeniu pomiędzy postawami (rozumianymi jako początkowe, a zarazem końcowe momenty różnych ruchów) i zamykaniu linii ataku z jednoczesną kontrą.
Oczywiście nie mam na myśli tego, że w szabli ludzie stają sztywno, chodzi o samo ułożenie broni względem kierunku ataku przeciwnika w czymś co nazywamy postawą. Sama postawa w mieczu najczęściej nie jest dobrym blokiem, dopiero gdy się z niej ruszymy otrzymujemy zamknięcie linii ataku. Mówiąc wprost – z powodu różnic w budowie broni nie jest możliwe bezpieczne zastosowanie w mieczu tych technik, które można wykonać szablą, ponieważ zdecydowanie za mocno eksponują one dłoń. Gdy popatrzymy na opisy i zestawimy je z ikonografią okaże się, że dłoń w średniowieczu trzymano z tyłu, natomiast z przodu znajdowała się miecz i tarcza.

W epoce bardzo szybko zdano sobie sprawę, że skierowanie sztychu głowni w twarz przeciwnika jest świetną metodą studzenia jego temperamentu i trzymania dystansu. To wszystko minimalizowało niebezpieczeństwo dla dłoni. W rezultacie ataki starano się wyprowadzać w czyste otwarcia z jednoczesnym zabezpieczeniem się tarczą przed kontrą, miecz w takim fechtunku służył do wyprowadzenia czystej akcji w ciało przeciwnika, dlatego był cięższy, wyważony dalej od rękojeści i nie musiał aż tak dobrze nadawać się do delikatnego manewrowania.
Na turniejach króluje „domek”, gdyby taką pozycję ktoś zastosował w prawdziwej walce straciłby bardzo szybko dłoń lub przedramię. Stosowanie twardych zasłon ma dodatkowe konsekwencje w postaci przesadnej eksploatacji mieczy.

Kontakt broni w walce z tarczą

Jedną z konsekwencji stosowania twardych zasłon we współczesnej walce rekonstrukcyjnej jest niszczenie i łamanie mieczy. Niezwykle często czytając opinie na temat przewag jednych wytwórców nad innymi trafimy na utyskiwanie, że miecze szczerbią się o wiele bardziej niż powinny, łamią się za często itd. 

 

Oczywiście historycznie miecze często się łamały. Jest to wielokrotnie wspominane w źródłach historycznych. Mamy opisy, w których złamanie miecza powoduje śmierć jego użytkownika, mamy wiele przedstawień ikonograficznych z połamanymi mieczami, istnieją legendy na ten temat itd. Co więcej istnieje spora grupa zabytków którą stanowią przerabiane, niewymiarowe miecze. Łamanie się mieczy jest faktem i dawniej, i współcześnie, bo miecz to tylko kawałek stali, który w pewnym momencie pęknie.