Sztychy mieczy wczesnośredniowiecznych – forma i funkcjonalność

Spis treści

1. Wprowadzenie
2. Białe kruki – problem stanu zachowania
3. Profil głowni przed sztychem – dane metryczne
4. Katalog – przegląd egzemplarzy z zachowanym sztychem
5. Pchnięcia mieczem w tekstach literatury staroislandzkiej
6. Współczesne eksperymenty
7. Podsumowanie
8. Bibliografia
9. Dodatek: Pchnięcia mieczem na ilustracjach Psałterza Stuttgardzkiego

Bartosz Brycki

Sztychy mieczy wczesnośredniowiecznych – forma i funkcjonalność

Pewne typy uzbrojenia, zarówno współczesnego jak i tego sprzed wieków, zajmują szczególne miejsce w świadomości zbiorowej jako broń legendarna. W niektórych przypadkach możemy mówić wręcz o ikonie kultury, częściej zaś o obiekcie szczególnej atencji pasjonatów, kolekcjonerów i badaczy. Do broni takiej niewątpliwie należy miecz wczesnośredniowieczny nazywany potocznie wikińskim i już samo to określenie naprowadza nas na trop problemów z taką bronią związanych. Szczególnemu zainteresowaniu danym typem uzbrojenia często towarzyszy jego stereotypizacja, a więc obok rzetelnych informacji na temat konstrukcji, właściwości użytkowych i kontekstu historyczno-kulturowego utrwalane są mniej lub bardziej rażące uproszczenia, półprawdy i mity. Przoduje pod tym względem beletrystyka, kultura masowa i jej mniej obeznani z bronią odbiorcy, jednak problem ten daje o sobie znać także w środowisku miłośników broni, a niekiedy też w kręgach naukowych.

W przypadku mieczy wczesnośredniowiecznych chyba najczęściej powielaną półprawdą było ścisłe wiązanie tej broni ze skandynawskim kręgiem kulturowym i społecznościami wikingów, przez co określenie miecz wikiński stało się dość niefortunnym synonimem miecza europejskiego z okresu od VIII do XI stulecia. Perspektywa ta, choć nadal ciesząca się pewną popularnością, od wielu lat poddawana jest krytyce i obecnie można ją uznać za zrewidowaną, a przynajmniej zniuansowaną (zob.np.: Nadolski 1984, s.32-36). Natomiast mitem, który stosunkowo rzadko bywa kwestionowany, a z którym spróbujemy się w tym tekście zmierzyć, jest przekonanie, że miecze wczesnośredniowieczne generalnie nie były przystosowane do zadawania pchnięć, co rzekomo ma wynikać z geometrii głowni, a szczególnie sztychu tej broni. W wersji mniej kategorycznej nie wyklucza się przydatności konkretnych egzemplarzy do kłucia, jednak przyjęte kryteria oceny – wraz ze wspomnianym mitem jako domniemaniem – sprawiają, że dość pochopnie wnioskuje się, iż dany miecz wczesnośredniowieczny służył wyłącznie do rąbania.

Twierdzenia na temat formy i funkcjonalności sztychu miecza wczesnośredniowiecznego rzutują na kilka dziedzin bliskich każdemu miłośnikowi broni białej. Po pierwsze stają się one częścią naszych wyobrażeń na temat pierwotnego wyglądu zazwyczaj słabo zachowanych mieczy tej epoki. Po drugie rzutują na hipotezy w temacie wczesnośredniowiecznych technik walki mieczem – hipotezy, na które poniekąd jesteśmy skazani, ponieważ wojownicy epoki wikingów nie pozostawili nam traktatów szermierczych, jakie znamy z wieków późniejszych. Wyobrażenia i teorie przenikają następnie do praktyki. Czerpią z nich współcześni rzemieślnicy wykonujący repliki broni białej, a także odtwórcy wczesnego średniowiecza, którzy posługują się replikami mieczy podczas inscenizacji pojedynków i bitew. W przypadku odtwórców możemy też mieć do czynienia ze swego rodzaju sprzężeniem zwrotnym. Wymogi bezpieczeństwa imprez historycznych i treningów wymuszają stosowanie mieczy tępych z mocno zaokrąglonym sztychem, a pchnięcia jako takie zazwyczaj są zakazane w regulaminach. W tym kontekście teorie o nieprzydatności mieczy wczesnośredniowiecznych do kłucia mogą być przez część środowiska odtwórców odbierane jako atrakcyjne, a następnie popularyzowane, gdyż w ich świetle ograniczona formuła inscenizacji zyskuje na realizmie. Odtwórsto historyczne - przykładowa replika miecza z mocno zaokrąglonym sztychemZanim przejdziemy do omawiania konkretnych zagadnień oraz licznych ilustracji, parę słów o zakresie przedmiotowym oraz chronologii. W niniejszym artykule pojęcie miecz zostało użyte w sensie ścisłym, a więc mamy tu na myśli broń białą długą, prostą, obosieczną. Nie będziemy się więc zajmować bronią jednosieczną typu langsax czy scramasax, którą, mimo rękojeści nierzadko identycznych lub zbliżonych do mieczowych (zob.: Petersen 1919, s.9, ryc. 2-4; s.56, ryc. 51b), należy zaliczyć raczej do kordów lub tasaków. Ramy chronologiczne naszych rozważań wstępnie określa termin wczesne średniowiecze, a więc potężny przedział czasu od końca okresu wędrówek ludów w wieku VI po kres epoki wikingów w II połowie XI wieku. Większa cześć opracowania dotyczyć będzie jednak okresu węższego. Miecze z VI-VII w. nie różniły się znacznie od swego pierwowzoru czyli późnorzymskiej spathy z okresu migracji, więcej uwagi poświęcimy więc mieczom wchodzącym do użytku między VIII a XI stuleciem – technicznie dojrzalszym, a przy tym częściej publikowanym w formie wysokiej jakości fotografii. Oczywiście nie znaczy to, że miecze starsze zostały w niniejszym opracowaniu pominięte zupełnie. Bez nich obraz epoki byłby po prostu niepełny. Poza tym właśnie wśród dobrze zachowanych egzemplarzy z tego okresu znajdują się takie, których geometria głowni i sztychów świetnie ilustruje fałsz pewnych bronioznawczych założeń.

Należy jednocześnie zaznaczyć, że nakreślone granice chronologiczne w praktyce były dość płynne. O ile stan naszej wiedzy pozawala dość precyzyjnie umiejscowić w czasie wejście do użytku określonej formy miecza, to jej wyjście z użytku jest już kwestią wysoce dyskusyjną. Miecze przekazywano z pokolenia na pokolenie, poddawano renowacji, a nawet okradano grobowce w celu ich zdobycia (Peirce 2002, s.2-6). Dotyczy to też pewnej liczby głowni z okresu wpływów rzymskich, które we wczesnym średniowieczu otrzymały nowe rękojeści (Demkowicz, Kucypera, Pudło 2015). Znany jest nawet przypadek głowni miecza z VII w., która dziewięć wieków od swego powstania została oprawiona w rękojeść typową dla mieczy landsknechtów z XVI stulecia. (Marek 2004, s.42; Peirce 2002, s.2). Tym bardziej dobrej jakości miecze z IX-XI w. z powodzeniem mogły być używane w średniowieczu dojrzałym, choć z pewnością wyżej ceniono broń nowocześniejszą, lepiej przystosowaną do zmieniającego się pola walki.

Białe kruki – problem stanu zachowania

Można zaryzykować tezę, że znaczna, jeśli nie większa, część nieporozumień w temacie sztychów mieczy wczesnośredniowiecznych jest pochodną wnioskowania na podstawie obecnego ich obrazu, który zazwyczaj jest tylko niewyraźnym cieniem ich wyglądu sprzed wieków. Ian Peirce w pracy Swords of the Viking Age omawiając poszczególne zabytki wielokrotnie podkreśla, że kompletny, dobrze zachowany sztych miecza wczesnośredniowiecznego to ogromna rzadkość (Peirce 2002, s. 72, 84, 90, 92, 124). I rzeczywiście – w katalogu prezentującym kilkadziesiąt mieczy z epoki wikingów w stanie zachowania średnim lub dobrym I.Peirce zebrał tylko kilka takich, których aktualne linie sztychu bez większych wątpliwości można uznać za oryginalne kształty nadane przez kowala. Jednocześnie miejmy na uwadze, że taki album kilkudziesięciu niemal kompletnych, choć nieraz pozbawionych sztychu (!), mieczy z epoki wczesnego średniowiecza sam w sobie jest przeglądem przysłowiowych białych kruków. Większa część znalezisk z interesującego nas okresu to lepiej lub gorzej zachowana rękojeść i rozpadające się szczątki głowni, których często nawet nie eksponuje się w muzeach. Przyczyną tego stanu rzeczy są czynniki niszczące natury mechanicznej i chemicznej.

Sztych miecza narażony był na bardzo duże obciążenia, a jednocześnie była to najmniej odporna na uszkodzenia część głowni. Zarówno pchnięcia jak i cięcia zadawane sztychem mogły trafić na przedmioty twardsze od ludzkiego ciała, a warto zauważyć, że przy cięciu zamachowym właśnie ten fragment głowni porusza się z największą prędkością. Miecz był cenną bronią i uszkodzenia naprawiano doprowadzając ułamany, wyszczerbiony czy plastycznie zdeformowany sztych do formy w odczuciu użytkownika funkcjonalnej, przy czym nie koniecznie identycznej z pierwotną. Uszkodzony wierzchołek sztychu najłatwiej zaokrąglić i zapewne tak najczęściej postępowano, choć znane są też przypadki wyprowadzania sztychów trójkątnych (zob. Peirce 2002, s.134). Nie można też wykluczyć, że część mieczy, które współcześnie odkrywane są jako element pochówku lub dar wotywny w zbiornikach wodnych, znalazła się w swej ostatecznej lokalizacji ze sztychem nie poddanym żadnej naprawie, mocno uszkodzonym lub w ogóle bez partii sztychowej.
Typowy stan miecza wczesnośredniowiecznego "zachowanego w całości". (foto: bonhams.com) Niestety, nawet jeśli miecz trafiał do ziemi lub wody w stanie doskonałym, narażony był na procesy korozyjne, które w przypadku mieczy wczesnośredniowiecznych wydają się być głównym czynnikiem odpowiedzialnym za zły stan lub całkowity brak sztychów. Korozja wżerowa jest w stanie całkowicie zniszczyć broń białą sprzed kilkudziesięciu lat jak np. bagnety czy noże szturmowe z okresu II wojny światowej, a w przypadku interesujących nas mieczy ten czas wynosi często dziesięć i więcej stuleci. Ponadto mówimy o fragmencie, którego szerokość i grubość w części wierzchołkowej stanowi już tylko ułamek parametrów głowni przy jelcu czy choćby przed sztychem.

A jednak, jak już wspomnieliśmy, nie wszystkie miecze wczesnośredniowieczne uległy zniszczeniu w stopniu uniemożliwiającym analizę ich partii sztychowej. Pewna część interesujących nas mieczy przetrwała w dobrym a niekiedy wręcz bardzo dobrym stanie dzięki znalezieniu się w środowisku spowalniającemu procesy korozyjne. Najczęściej są to miecze wydobyte z mulistego dna rzek, bagien i jezior. Mimo pewnego stopnia zniszczenia obrys głowni w tym sztychów tych mieczy jest doskonale widoczny, ewentualnie łatwy do odtworzenia. W dalszej części artykułu zajmiemy się właśnie takimi egzemplarzami.

Profil głowni przed sztychem – dane metryczne

Kwestia form głowni mieczy z wczesnego średniowiecza była dość długo przez środowisko naukowe zaniedbywana, co niewątpliwie sprzyjało popularyzacji w tym temacie uproszczeń i mitów. Prócz obiektywnego problemu w postaci złego stanu zachowania zabytków w dużym stopniu przyczyniła się do tego pionierska praca De Norske Vikingesverd z roku 1919 autorstwa norweskiego badacza Jana Petersena. Opracowanie to, jakkolwiek na owe czasy rewelacyjne i mimo upływu stulecia nadal użyteczne, utrwaliło szkodliwą dla bronioznawstwa manierę prezentowania znalezisk mieczy w kadrze zawężonym do rękojeści, którą uznano za zasadniczy przedmiot badań. Tendencja ta nie ominęła muzealnictwa i do dziś się zdarza, że głownia miecza, nawet jeśli zachowana prawie w całości, traktowana jest drugorzędny element ekspozycji. Towarzyszyło temu założenie, że głownie mieczy wczesnośredniowiecznych można zredukować do jednego typu, co znajduje swoje odbicie m.in. w dość powszechnym utożsamianiu typu X wg Oakeshotta z tzw. mieczem wikińskim czy wczesnośredniowiecznym w ogóle. Tymczasem już sam zdrowy rozsądek podpowiada, że kilkaset lat (!) wytwórstwa i doświadczeń z pola walki musiało owocować pewną różnorodnością. Co ważniejsze, takie zuniformizowane wyobrażenie głowni miecza wczesnośredniowiecznego jest nie do utrzymania w konfrontacji ze znaczną ilością dobrze zachowanych zabytków.

Jednym z pierwszych badaczy, który nie tylko dostrzegł różnorodność form głowni miecza wczesnośredniowiecznego, ale też podjął się ich klasyfikacji, był niemiecki bronioznawca Alfred Geibig, autor wydanego w roku 1991 opracowania Beiträge zur morphologischen Entwicklung des Schwertes im Mittelalter. Biorąc pod uwagę długość, szerokość, grubość i zwężanie się głowni w kierunku sztychu, a także długość i przebieg zbrocza, autor wyróżnił pięć typów głowni obosiecznych występujących między VII a XI stuleciem. W kontekście tematu niniejszego opracowania szczególnie interesujące jest zróżnicowanie ze względu na zwężanie się głowni. Parametr ten wg A.Geibiga mieści się w przedziale od -7% dla mieczy z przełomu okresu migracji i początku średniowiecza do aż -37% dla mieczy pojawiających się od połowy wieku dziesiątego (Peirce 2002, s.21-24). Należy w tym miejscu uściślić, że parametr ten A.Geibig wyliczał na podstawie pomiarów szerokości głowni przy jelcu oraz 60 cm od niego. Założenie dość zrozumiałe z racji powszechnego stanu zabytków, gdzie sztych i pierwsze 10-15 cm głowni miecza uległo znacznemu uszkodzeniu lub przestało istnieć z powodu procesów korozyjnych. Jeśli jednak przyjrzymy się zabytkom zachowanym niemal w całości, to zwłaszcza wśród tych z wieku X i młodszych znajdziemy znaczną ilość mieczy, których podstawa sztychu mierzy już tylko około 50% szerokości głowni zmierzonej u jej nasady. Wśród mieczy znalezionych na terenie Polski będzie to m.in miecz typu E wg Petersena z Radymna (5,5 cm –> 2,8 cm) a także znacznie starszy miecz typu specjalnego 2 z Machowa (5,1 cm –> 2,2 cm). Jeszcze mocniej, bo o 66%, zwęża się głownia miecza typu Y ze Szczecina  (6 cm –> 2 cm).

Nie są to przypadki odosobnione. Poniższa tabela zawiera zestawienie danych metrycznych 29 mieczy z IX-X w. znalezionych dzisiejszych terenach Białorusi, Rosji i Ukrainy, które za Kripicznikovem i Medvedevem przytacza Lech Marek (Marek 2004, katalog, s. 118-126). Średnia z tych danych to zwężanie się głowni na poziomie -46,4% przy średniej szerokości głowni u nasady wynoszącej 5,7 cm: Miecze wczesnośredniowieczne różniły się też między sobą grubością głowni i stopniem jej pocieniania. Głownie starszego typu z VII-VIII w. generalnie były mniejszej grubości niż późniejsze i ich grubość w niewielkim stopniu zmniejszała się przy sztychu. W skrajnych przypadkach było to zaledwie 3,6 mm u nasady i 89% tej wartości (3,2 mm) 5 cm od sztychu, choć zdarzały się już głownie, dla których te wartości wynosiły odpowiednio 5,2 mm i 44% (2,3 mm). Typowa grubość późniejszych głowni z IX-XI w. wynosi od 3,8 mm do 6,1 mm u nasady i jednocześnie mocniej zmniejsza się w kierunku sztychu zachowując od 66% do 43% tej wartości 5 cm od jego wierzchołka (Peirce 2002, s.21-24).

Prócz generalnej potrzeby zniuansowania obrazu miecza wczesnośredniowiecznego, kwestie związane ze zwężaniem i pocienianiem głowni zostały tu poruszone także z bardziej konkretnych powodów. Przytoczone dane metryczne warto bowiem umieścić kontekście popularnych kryteriów oceny przydatności głowni mieczowych do zadawania pchnięć.

W powszechnym mniemaniu, a także w literaturze przedmiotu, utrwalił się pogląd, wg którego skuteczność miecza jako broni kolnej jest ściśle skorelowana ze stopniem zwężania się jego głowni (Klimek, Kucypera, Kurasiński, Pudło, 2011 s.307; Pudło, Sankiewicz, Wyrwa 2011 s.19, s.21, s.23, s.28, s.29). Jest to wręcz swego rodzaju bronioznawczy aksjomat i wydaje się w oparciu o niego opinie nawet w przypadku mieczy mocno zniszczonych korozją lub całkowicie pozbawionych partii sztychowej (Pudło, Sankiewicz, Wyrwa 2011 s.28, s.62 – Tabl. VI). Aksjomat ten, choć nie pozbawiony sensu, może niestety prowadzić też do błędnych wniosków.

Rzeczywiście, miecze o stosunkowo mocno zwężających się głowniach, które zaczęły się pojawiać na przełomie IX i X stulecia, stanowiły duży postęp w rozwoju średniowiecznej broni białej. Postęp ten jednak w większej mierze dotyczył całokształtu właściwości szermierczych niż samej skuteczności sztychu. Głownia wyraźnie szersza u nasady niż w partii sztychowej to przesunięcie środka ciężkości bliżej chwytu bez konieczności dalszego zwiększania masy głowicy rękojeści, co wydatnie poprawiało dynamikę operowania mieczem. Przekładało się to też na większą precyzję zadawanych pchnięć, których trajektorię łatwiej już było ustalić i korygować w drodze do celu. Ewart Oakeshott omawiając ten skok jakościowy przytacza obrazowe porównanie: pod względem manewrowości miecze z VIII-IX w. mają się tak do lepiej wyważonych mieczy pojawiających się od przełomu wieku IX i X, jak powolne dwupłatowce z I wojny światowej do szybkich samolotów myśliwskich z lat 40′ (Peirce 2002, s.7). Oczywiście nie można pominąć też faktu, że im węższa głownia przed sztychem, tym większe obciążenie przekroju poprzecznego i sam wierzchołek sztychu o takiej podstawie nie musi być nawet szczególnie ostry, aby skutecznie przebijać.

Wyraźne zwężanie się głowni w kierunku sztychu można więc uznać za silną przesłankę uprawdopodobniającą dobre przystosowanie danego miecza do kłucia – nawet kiedy sam sztych uległ dużemu uszkodzeniu i nie wiemy, jak pierwotnie wyglądał. Wnioskowanie to jednak zawodzi w odniesieniu do głowni zwężających się słabo lub wcale, tzn. kiedy taką geometrię głowni traktujemy jako przesłankę negatywną. Założenie, że głownia o równoległych lub niemal równoległych ostrzach nie mogła być zwieńczona sztychem skutecznym w zadawaniu pchnięć, stoi w sprzeczności zarówno z elementarną wyobraźnią techniczną jak i konkretnym materiałem archeologicznymi. Miecze wczesnośredniowieczne o słabo zwężających się głowniach w mniejszym stopniu nadawały się do dynamicznego fechtunku, ale taki profil przed sztychem bynajmniej nie wykluczał funkcji kolnej. Szybkie, precyzyjne pchnięcie mieczem o ciężkim, szerokim sztychu musiało być trudniejsze do wykonania, ale gdy dochodziło celu, mogło być równie skuteczne, a nawet powodować obrażenia poważniejsze niż w przypadku penetracji sztychami węższymi.

Dobrze zachowanym mieczom wczesnośredniowiecznym, zarówno ze słabo jak i z mocno zwężającą się głownią, przyjrzymy się bliżej w katalogu. W dalszej części sięgniemy do tekstów źródłowych epoki wikingów, w których pojawia się miecz w swej funkcji kolnej. Na koniec odwołamy się też do współczesnych prób pchnięć przeprowadzanych za pomocą replik na tuszach zwierzęcych, manekinach i uzbrojeniu ochronnym.

Katalog – przegląd egzemplarzy z zachowanym sztychem

Prezentowane w poniższym przeglądzie fotografie mieczy pochodzą głównie z trzech źródeł: z literatury przedmiotu, z zasobów muzealnych oraz z serwisów aukcyjnych. Za uwzględnieniem fotografii z serwisów aukcyjnych przemawia ich wysoka jakości oraz fakt, iż niejednokrotnie są to bardzo ciekawe i dobrze zachowane egzemplarze. Z drugiej strony informacje na temat miejsca znalezienia, datowania i wymiarów zabytku są w przypadku tego źródła niepewne, a czasem w ogóle ich brakuje. Nie można też wykluczyć świadomego lub nieświadomego oferowania na aukcji przedmiotów nieautentycznych. Wątpliwości te i braki przynajmniej częściowo niweluje zestawienie z prezentowanymi równolegle fotografiami pochodzącymi z publikacji naukowych. Prócz tego część ilustracji opatrzono wskazaniem konkretnych analogii wśród zabytków muzealnych opisanych w literaturze przedmiotu i/lub dostępnych w zasobach internetowych muzeów. Spośród mieczy oferowanych na aukcjach szczególnie ciekawe okazały się ustalenia co do analogii i autentyczności egzemplarza prezentowanego w niniejszym katalogu pod nr 5.

Nie bez powodu każdy z mieczy przedstawiony został na osobnej ilustracji. Choć w niektórych przypadkach korzystne byłoby zestawienie grupowe w formie tablic, wymagałoby to żmudnego i nie zawsze pewnego skalowania lub pogodzenia się przekłamaniem proporcji. Dodatkowo przyporządkowanie opisu do konkretnego miecza stałoby się mniej czytelne. Katalog pojedynczych egzemplarzy wydaje się więc dla celów niniejszego opracowania rozwiązaniem optymalnym.

Każdą z przedstawionych niżej fotografii można otworzyć w wyższej rozdzielczości przez kliknięcie w polu obrazka. Niektóre z nich dostępne są w rozdzielczości bardzo dużej – aby z niej skorzystać, należy otwarty w nowym oknie obrazek kliknąć ponownie. Opcja ta pozwoli lepiej przyjrzeć się sztychom, a także nieraz bardzo ciekawym zdobieniom rękojeści, strukturom głowni czy inskrypcjom. Bardziej dociekliwych czytelników zachęcamy też do korzystania z klikalnych odnośników w opisach, które prowadzą do osobnych rycin, fotografii czy całych stron www.

W katalogu znalazły się również miecze o sztychach, które na pierwszy rzut oka wyglądają na przykłady dobrze zachowanych form „zaokrąglonych”. Tu także pomocne będą fotografie w wyższej rozdzielczości oraz treść opisu wraz z odnośnikami.

Użyte skróty:
DC – długość całkowita
DG – długość głowni
SG – szerokość głowni (u nasady)

Prócz standardowej terminologii w komentarzach do prezentowanych zabytków pojawia się określenie „sztych ostrołukowy”. Jest ono zwięzłą formą zaproponowanego przez Marcina Biborskiego terminu „sztych ostrołukowato ścięty” (Biborski 1978, s.57 i dalej), nawiązuje też do przyjętego w nomenklaturze bronioznawczej terminu „pocisk ostrołukowy”. Do kwestii celowości użycia właśnie tego określenia wrócimy w podsumowaniu.

1. Spatha, okres wpływów rzymskich, III w. DC: 85,9 cm, SG: 4,9 cm. (foto: Rijksmuseum van Oudheden)
Miejsce znalezienia: Alem (Gelderland), Holandia. Zbiory Rijksmuseum van Oudheden, nr inw.: k 1969/9.1. Powyższy miecz zdecydowanie wykracza poza przyjęte ramy chronologiczne, jednak ze względu na wyjątkowo dobry stan zachowania (znalezisko rzeczne) dodany został do katalogu w celach referencyjnych. Mimo znacznie wcześniejszego datowania miecz ten stanowi modelowy przykład typu I w klasyfikacji A.Geibiga. Zwraca uwagę szeroka głownia o niemal równoległych ostrzach, bez zbrocza i z krótkim, lecz ostro zakończonym sztychem, który niewątpliwie pozwalał na zadawanie skutecznych pchnięć. Analogicznym zabytkiem z terenu Polski jest rzymski miecz z Podlodowa, różniący się jednak tym, że na głowni wykonano strudziny, a także miecz znaleziony w Annosławiu k/Cielądza (eksponowany w Muzeum Ziemi Rawskiej) choć jego głownia już nieco się zwęża.

2. Spatha frankijska V w. DC: 89 cm. (foto: Rijksmuseum van Oudheden) Miejsce znalezienia: Noord-Brabant, Cuijk, Cuijk, Maas, Holandia. Zbiory Rijksmuseum van Oudheden, nr inw.: k 1955/1.1e. Miecz z przełomu okresu migracyjnego i wczesnego średniowiecza. Głownia typ I wg A.Geibiga. Dobrze zachowany, średniej długości, ostrołukowy sztych o szerokiej podstawie. Brak głowicy rękojeści. Inny, analogiczny zabytek w zbiorach Rijksmuseum to miecz skatalogowany pod nr inw.: M 1967/12.1. Wśród dalszych analogii z V-VI w. można wymienić m.in. znalezione w Finlandii miecze o nr inw.: KM3214:4 oraz KM9249:75 ze zbiorów Suomen Kansallismuseo w Helsinkach. Podobne, choć być może nieco młodsze głownię z dobrze zachowanym sztychem z terenów obecnej Wielkiej Brytanii prezentują online Ashmolean Museum (nr inw.: 1928-514) a także British Museum (nr inw.: 1995,0102.294).

3. Spatha merowińska, VII w. (ew. typ M wg Petersena, X w.), DG: 76,3 cm. (foto: bonhams.com) Miejsce znalezienia: nieznane. Kolekcja prywatna, miecz oferowany przez serwis aukcyjny Bonhams, aukcja nr: 14917. Sztych może wydawać się niezbyt kończysty, jednak najprawdopodobniej jest to kwestia ubytku samego wierzchołka, co widać lepiej w wyższej rozdzielczości. Miecz prezentowany na aukcji jako typ M wg Petersena, jednak przeciw takiej klasyfikacji przemawia wykonany ze stosunkowo cienkiej blachy jelec oraz forma głowni. Miecze typu M posiadały wprawdzie podobne zwieńczenie rękojeści, jednak ich jelce były znacznie grubsze, a głowica składała się z jednego elementu bez nakładki. Omawiany miecz jest więc najprawdopodobniej o 2-3 stulecia starszy. Analogicznym zabytkiem może tu być miecz z Wurmlingen (Behmer 1939, Tabl. LXII 4a) oraz podobna spatha merowińska z Wrocławia (Marek 2004, Tabl. 6; Sarnowska 1955). Warto też spojrzeć na pochodzący z tego samego okresu miecz KM7274:1 ze zbiorów Suomen Kansallismuseo w Helsinkach, którego sztych, mimo rytualnego zgięcia głowni, zachował się w świetnym stanie. Wszystkie wymienione wyżej miecze można zaliczyć do typu IX wg E.Behmer, reprezentującego końcową fazę rozwoju miecza okresu merowińskiego.

4. Spatha merowińska VII w. DC: 89 cm (foto za: Behmer 1939, Tabl. LVIII 2a) Miejsce znalezienia: Gammertingen, Baden-Württemberg, Niemcy. Do roku 1945 w zbiorach Staatliches Museum für Vor- und Frühgeschichte (Berlin) nr inw.: In8c, od roku 1947 w kolekcji Ermitażu nr inw.: PV-1004 (ros.: ПВ-1004). Dzięki uprzejmości petersburskiego muzeum możemy przyjrzeć się temu mieczowi na kolorowej fotografii w dużej rozdzielczości. Szeroka, płaska głownia typ 1 wg A.Geibiga z dobrze zachowanym, kończystym sztychem, którego wierzchołek pierwotnie mógł być jeszcze o parę milimetrów dłuższy. Miecz z Gammertingen mieści się w tym samym horyzoncie chronologicznym co wspomniane spathy z Wurmlingen, z Wrocławia oraz KM7274:1 z Finlandii, warto jednak zwrócić uwagę na nitowaną konstrukcję jelca, którego części organiczne uległy erozji. Tradycja wykonywania elementów rękojeści z nitowanych warstw organicznych i metalowych sięga okresu wędrówek ludów i zanika począwszy od wieku VIII. W okresie późniejszym nity na jelcu stanowią już tylko tej tradycji echo i pełnią wyłącznie funkcję dekoracji elementu wykonanego z jednego kawałka metalu. Nawiązania te zanikają ostatecznie w IX stuleciu. Ze względu na nitowaną konstrukcję jelca, mimo podobieństw i tego samego datowania co w przypadku wspomnianych wyżej mieczy typ IX, miecz z Gammertingen należy zaliczyć do typu VIII wg E.Behmer.

5. Miecz typu szczególnego 1 wg Pettersena, VIII-IX w. DC: 88,7 cm, DG: 73 cm. (foto: bonhams.com)
Miejsce znalezienia: ujście rzeki Thielle (dopływ jeziora Neuenburger), Szwajcaria. Kolekcja prywatna, miecz oferowany przez serwis aukcyjny Bonhams, aukcja nr: 19796. Miecz publikowany na początku XX stulecia w wydawnictwie Armes anciennes de la Suisse: Collection Charles Boissonnas (Boissonnas 1912, s.6, s.18, Tabl. XXV). Wyjątkowo dobrze zachowany, kończysty sztych o szerokiej podstawie. Słabo widoczne zbrocze oraz niemal równoległe ostrza sugerują głownię typu 1 wg A.Geibiga, jednak jest to raczej typ 2 z obrysem zbrocza zatartym przez korozję. Zwraca też uwagę imitacja nitowania jelca, będąca reminiscencją form z okresu migracyjnego. Najbliższą analogią dla prezentowanego miecza z rzeki Thielle, a wręcz zabytkiem bliźniaczym, jest miecz z Suffelweyersheim (Geibig 1991, Tabl. 67. 1-3) znajdujący się obecnie w zbiorach Landesmuseum Mainz (nr inw.: N 3339). W opisie aukcji miecz sklasyfikowano ze względu na rękojeść jako typ D wg Petersena, mamy tu jednak do czynienia z formą bardziej archaiczną, zbliżoną do oprawy miecza z VIII w. z Kalundborg w Danii i niemal identyczną z oprawą wspomnianego miecza z Suffelweyersheim (zob.też: Marek 2004, tabl. 10). Ian Peirce zalicza tego typu oprawy do typu szczególnego 1 wg Petersena (Peirce 2002, s.30), natomiast w klasyfikacji rękojeści wg A.Geibiga jest to typ kombinacyjny 4 obejmujący też rękojeści typu Mannheim wg H. Jankuhna.

6. Miecz typu szczególnego 6 wg Petersena, VIII-IX w. DC: ok. 80 cm, DG: ok. 65 cm. (foto: vikingsword.com)
Miecz znaleziony w roku 2002 w Niemczech podczas nurkowania w jednym z jezior na południu Bawarii. Potwierdzenia autentyczności oraz datowania zabytku podjęło się muzeum Archäologische Staatssammlung w Monachium. Miecz został następnie zaprezentowany na forum vikingsword.com celem wyceny. Głownia słabo zwężająca się, zbliżona do prezentowanej wyżej głowni miecza z rzeki Thielle, lecz z wyraźniejszym zbroczem, co bez większych wątpliwości pozwala ją zaliczyć do typu 2 wg A.Geibiga. Zwraca uwagę bardzo dobrze zachowany, kończysty, ostrołukowy sztych, który z pewnością pozwalał na zadawanie bardzo skutecznych pchnięć. Rękojeść prezentowanego miecza można zaliczyć do typu szczególnego 6 wg Petersena. Miecz z analogiczną głowicą rękojeści znaleziono w Brevik w Norwegii (Petersen 1918, s.88, ryc.76).

7. Miecz typu Mannheim wg H. Jankuhna, VIII-IX w.  DC: 94,4 cm, DG: 79,6 cm, SG: 4,94 cm. (foto za: Klimek, Kucypera, Kurasiński, Pudło 2010, s.312)
Miejsce znalezienia: rzeka Odra, Szczecin-Gocław, Polska. Zbiory Muzeum Narodowego w Szczecinie. Jeden z najstarszych mieczy karolińskich, jakie znaleziono na terenie Polski. Sztych dobrze zachowany mimo sporych uszkodzeń innych partii głowni. Głownia typu 2 wg A.Geibiga, lekko zwężająca się, z płynnym przejściem w ostrołukowy sztych, który pierwotnie mógł mieć wyraźniej zaznaczony wierzchołek. Wysokiej rozdzielczości, kolorowe fotografie tego miecza znajdują się na stronie internetowej archeopomorze.blogspot.com. W kontekście tematu niniejszego opracowania na szczególną uwagę zasługuje kadr od strony sztychu. Mimo widocznego zaokrąglenia na odcinku kilku milimetrów od wierzchołka sztychu fotografia ta w sugestywny sposób oddaje dobre właściwości kolne miecza ze Szczecina-Gocławia. Nawet pozostając przy obecnej formie sztychu wystarczyłoby przywrócić ostrość jego krawędziom, aby spełniał swoją rolę przy zadawaniu pchnięć.

8. Miecz typu Mannheim wg H. Jankuhna, VIII-IX w. DC: 87 cm, DG: 72,8 cm, SG: 4,52 cm. (foto za: Pudło, Sankiewicz, Wyrwa 2011, s.58)
Miejsce znalezienia: Giecz, Polska. Zbiory Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy, nr inw. Gz/18:1521. Miecz na załączonej fotografii prezentuje się jako zachowany co najmniej dobrze i jako taki mógłby stanowić przykład miecza całkowicie pozbawionego funkcji kolnej. Od strony formalno-funkcjonalnej publikujący charakteryzują ten miecz następująco: „Głownia miecza jest prosta i nieznacznie zwęża się ku sztychowi. Jej kształt wskazuje na przystosowanie brzeszczotu wyłącznie do rąbania” (Pudło, Sankiewicz, Wyrwa 2011, s.21). Trudno zgodzić się z tą opinią. Jak już mogliśmy zobaczyć na kilku przykładach, domniemywanie nieprzydatności sztychu do zadawania pchnięć na podstawie niewielkiego stopnia zwężania się głowni jest nieuprawnione. Dalsze kontrowersje wynikają z rzeczywistego stanu zachowania zabytku z Giecza. Na starszych rycinach miecz ten przedstawiano z większą ilością uszkodzeń w tym z wyraźnym, nieregularnym ubytkiem w partii sztychowej (Marek 2004, tablica 27; zob. też: strona www muzeum w Gieczu). O uszkodzeniu tym wspomina też badający miecz z Giecza Janusz Lehmann: „Ostre zakończenie miecza, całkowicie przekorodowane, tkwiło w drewnianym palu i pokruszone odpadło przy próbie wyciągnięcia.” (za: znaleziska.org). Oryginalne ubytki najwyraźniej uzupełniono w toku prac konserwacyjnych, utrwalając w literaturze przedmiotu (i w świadomości zwiedzających muzeum) taki a nie inny obraz tego zabytku. Czy słusznie? W kontekście lepiej zachowanych, analogicznych mieczy z tego okresu decyzja o tak mocnym zaokrągleniu atrapy sztychu wydaje się być nieuzasadniona.

9. Miecz typu B (ew. C) wg Petersena, IX w. DC: 87,2 cm, DG: 70,9 cm, SG: 5,29 cm. (foto za: Klimek, Kucypera, Kurasiński, Pudło, 2010, s.312)
Miejsce znalezienia: Lubiatowo, Polska. Zbiory Muzeum Narodowego w Szczecinie. Miecz w bardzo dobrym stanie zachowania włącznie ze sztychem o profilu analogicznym do zabytku ze Szczecina-Gocławia. Od strony formalno-funkcjonalnej publikujący charakteryzują ten miecz następująco: „Brzeszczot jest dość szeroki i masywny, płasko ciągniony. Jego szerokość przy jelcu oraz sztychu jest mniej więcej równa. Sztych zaokrąglono, co świadczy, że głownia przystosowana była głównie do rąbania.”  (Klimek, Kucypera, Kurasiński, Pudło 2011, s.302-303). O ile pierwsze dwa zdania nie budzą większych kontrowersji, to twierdzenie, że sztych tego miecza jest zaokrąglony ergo cała głownia przystosowana była głównie do rąbania, w świetle załączonej fotografii jest niezrozumiałe. W przeciwieństwie do prezentowanego wyżej, dyskusyjnego sztychu zabytku z Giecza (czy raczej jego rekonstrukcji), zachowana forma sztychu miecza z Lubiatowa zdecydowanie przemawia za jego skutecznością w zadawaniu pchnięć.

10. Miecz typu K wg Petersena, IX w. DC: 94,5 cm, DG: 79,8 cm. (foto za: Peirce 2002, s.72)Miejsce znalezienia: Klide farm, Amot, Hedemark, Norwegia. Zbiory Universitetets Oldsaksamling, Olso, nr inw.: C11014. Mimo uszkodzenia w postaci wygięcia o około 3 stopnie jest to jedna z najlepiej zachowanych głowni typu 2 wg A.Geibiga (ewentualnie formy pośredniej między typem 2 a typem 3). Zwraca uwagę niewielki stopień zwężania się głowni i zbrocza. Ostrołukowy sztych o szerokiej podstawie, stosunkowo krótki lecz z wyraźnie zaznaczonym wierzchołkiem, co jeszcze lepiej widać na bardziej kontrastowej fotografii udostępnianej przez portal unimus.no. Goran Bilogrivić w monografii Type K Carolingian Swords podkreśla, że jest to typowa forma głowni dla mieczy z rękojeścią typu K wg Petersena (Bilogrivić 2009, s.151-152). Prezentowany wyżej zabytek może więc nam posłużyć do ewentualnej rekonstrukcji znanych mieczy typu K, których głownie nie przetrwały do czasów współczesnych w tak dobrym stanie. Dotyczy to np. miecza typu K ze Szczecina (Klimek, Kucypera, Kurasiński, Pudło 2011), a także budzących spore zainteresowanie dwóch bliźniaczych mieczy z terenu Irlandii: z Ballinderry oraz z Kilmainham (Marek 2004, tab. 31; Peirce 2002, s.63-67). Przykład poprawnie wykonanej, współczesnej repliki miecza typu K zaprojektowanej w oparciu o prezentowaną wyżej głownię oraz rękojeść jednego ze wspomnianych mieczy z Irlandii można zobaczyć na stronie www manufaktury Albion Swords.

11. Miecz typu H wg Petersena, IX w. DC: 96,5 cm, DG: 80 cm, SG: 6,5 cm. (foto za: Willemsen 2004 / Museum Het Valkhof)
Miejsce znalezienia: rzeka Waal, Nijmegen, Holandia. Zbiory Museum Het Valkhof, nr inw.: XXXI.b.22. Duży, ciężki (1,8 kg) miecz wyróżniający się masywnymi elementami rękojeści i grubą (6 mm), szeroką głownią ze stosunkowo wąskim zbroczem. W partii sztychowej dość znaczne ubytki, jednak stopień zwężania się głowni – szczególnie od końca zbrocza do wierzchołka sztychu – pozwala przypuszczać, że sztych zapewniał dobre właściwości kolne. Na głowni miecza z rzeki Waal widnieje unikalna inskrypcja ADALFRIID (Ypeey 1959, s.297) – dotychczas nie odkryto innego miecza noszącego tę samą lub podobną. Miecz wyróżnia się też specyficzną inkrustacją głowicy i jelca „w szachownicę”, która choć spotykana, nie jest typowym programem zdobień rękojeści typu H wg Petersena. Dobrej jakości, kolorową fotografię rękojeści miecza z rzeki Waal udostępnia strona www.heritage-route.eu. Ze względu na wymiary, ogólną formę oraz wspomniany „szachownicowy” program zdobień rękojeści najbliższą analogią dla miecza z rzeki Waal jest podobny miecz typu H odkryty w Haithabu/Hedeby (patrz: Geibig 1999, s.55, s76, Taf.2). Zestawienie rękojeści i danych obu wspomnianych mieczy (wraz z innymi w typie H) można zobaczyć w albumie na profilu FB Miecze Średniowieczne. Miecz z rzeki Waal jest obecnie opracowywany pod kątem wykonania repliki i rozważane  są m.in. warianty docelowego wyglądu sztychu.

12. Miecz typu H/I wg Petersena, IX-X w. DC: ok. 96 cm,  DG: ok. 79 cm (foto za: Kripicznikov 1966, Tabl. XIX).
Miejsce znalezienia: Almetevo (Almietiewo), Tatarstan, Federacja Rosyjska. Znalezisko związane ze szlakiem handlowym biegnącym wzdłuż rzeki Wołgi. Zbiory Państwowego Muzeum Historycznego w Moskwie (Государственный Исторический Музей, ГИМ, хр. 12/1). Mocno zwężająca się głownia typu 3 ew. 4 wg A.Geibiga. Sztych częściowo uszkodzony, ale jedna lepiej zachowana krawędź (na powyższej fotografii jest to krawędź górna) pozwala wnioskować o jego ostrołukowym przebiegu. Na głowni nie rzadko spotykana inskrypcja LEUTLRIT. Niemal identyczna inskrypcja znajduje się na mieczu wydobytym z rzeki Witham w Lincolnshire w oddalonej od  Almietiewa o trzy tysiące kilometrów Anglii, co świetnie ilustruje dalekosiężność ówczesnego handlu. Trzeci znany miecz z tą inskrypcją znaleziono w Estonii w miejscowości Tori w prowincji Pärnumaa (Tvauri 2012, s.138).   Wklęsłe boki nakładki głowicy miecza z Almietiewa wskazują, że jest to raczej miecz typu I niż H wg Petersena (zob. Peirce 2002, Tabl. VII; Petersen 1919, ryc. 86-87). Miecz dyskutowany na forum vikingsword.com, gdzie m.in. można obejrzeć jego kolorowe fotografie w ekspozycji moskiewskiego muzeum. Piękną replikę podobnego miecza typu I, w której poprawnie odwzorowano sztych, wykonał fiński artysta i rzemieślnik Jarkko Niskanen.

13. Miecz typu H wg Petersena, IX w. DC: 91,6 cm, DG: 76,2 cm. (foto za: Peirce 2002, s.54)Miejsce znalezienia: Peltorinne, Hameenlinna, Hame, Finlandia. Zbiory Suomen Kansallismuseo Helsinki (nr inw.: NM18402:1). Na pierwszy rzut oka sztych jest dobrze zachowany i ma formię owalną, jeśli jednak przyjrzymy się fotografii w wyższej rozdzielczości, zauważymy wklęsłą linię ubytku. Może to wskazywać na uszkodzenie lub zmianę wyglądu sztychu w wyniku korozji. Uszkodzenie i naprawę głowni sugeruje też publikujący ten miecz I.Peirce, choć nie precyzuje, czy dotyczyło to też sztychu. Wyraźne zwężanie się głowni oraz kontekst w postaci zbliżonych mieczy typu H z kończystym sztychem pozwalają przypuszczać, że także ten miecz posiadał pierwotnie sztych o formie ostrołukowej i był dobrze przystosowany do zadawania pchnięć. Na głowni słabo widoczna inskrypcja ULFBERHT (zob. Peirce 2002, s.55). Bliską analogią wydaje się być m.in. dobrze zachowany miecz typu H (również z inskrypcją ULFBERHT) znajdujący się obecnie w nowojorskim Metropolitan Museum of Art (nr inw.: L.2006.57). Wysokiej rozdzielczości fotografie tego miecza udostępnia jeden z użytkowników serwisu flickr.com.

14. Miecz typu H wg Petersena, IX-X w. DC: 88,3 cm, DG: 74,7 cm, SG: 5,26 cm. (foto za: Pudło, Sankiewicz, Wyrwa 2011, s.57)
Miejsce znalezienia: Jezioro Lednica, Polska. Zbiory Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy (nr inw.: MPP/A/74/3/94). Zwraca uwagę mocno zwężająca się głownia, która pierwotnie mogła być nieco szersza zarówno przy jelcu jak i u podstawy sztychu. W przeciwieństwie do omawianego w tej samej pracy znaleziska z Giecza, publikujący podkreślają sieczno-kolny charakter prezentowanego wyżej miecza z Lednicy: „Kształt głowni sugeruje, że nie była one tylko i wyłącznie przeznaczona do rąbania, ale mogła być także używana do kłucia.” (Pudło, Sankiewicz, Wyrwa 2011, s.19). Rękojeść prezentowanego miecza oglądana w rzucie poziomym może może być interpretowana jako typ M, jednak otwory na nity w podstawie głowicy oraz jej łódkowata forma wraz z podobnym jelcem wskazują na typ H wg Petersena. Za taką klasyfikacją przemawiają też pozostałości zdobienia głowicy i jelca, którego rękojeści typu M nie posiadały. Na obu płazach głowni inkrustacja złożona ze znaków w formie laskowatych krzyży, spirali i znaków omego-kształtnych.

15. Miecz typu H wg Petersena, IX w. DC: 97,2 cm, DG: 82,5 cm. (foto: bonhams.com) Miejsce znalezienia: nieznane. Kolekcja prywatna, miecz oferowany przez serwis aukcyjny Bonhams, aukcja nr: 20803. Serwis aukcyjny zapewniał dostęp do zdjęć rentgenowskich miecza, co podnosi wiarygodność oferty. Długa, mocno zwężająca się głownia typu 3 wg A.Geibiga zakończona krótkim, wyraźnie wyodrębnionym, ostrołukowym sztychem. Mimo licznych wyszczerbień na krawędziach tnących jest to przykład jednego z lepiej zachowanych mieczy z okresu wczesnego średniowiecza. Zwracają uwagę charakterystyczne dla typu H zdobienia rękojeści w formie pionowych pasm inkrustacji (zob. też: Peirce 2002, Tabl. V-VI oraz s. 51, 55, 57, 59, 62). Na głowni widoczny wzór dziweru. Warto kliknąć w powyższą miniaturę i przyjrzeć się tym elementom na fotografii w wyższej rozdzielczości.

16. Miecz typu M wg Petersena, IX-X w. DC: 90, DG: 75 cm, SG: 5,3 cm. (foto za: Peirce 2002, s.84)
Miejsce znalezienia: Francja, znalezisko rzeczne. Zbiory Musee de l’Armee, Paryż (nr inw.: J3). Wyraźnie zwężająca się głownia typ 3 ew. 4 wg A.Geibiga. W obecnym stanie zachowania sztych ma formę wydłużonej paraboli opartej na stosunkowo wąskiej podstawie. I.Peirce podkreśla, że na głowni widać liczne ślady ostrzenia. Biorąc więc pod uwagę geometrię przed sztychem oraz fakt, że miecz był mocno eksploatowany, z dużą dozą prawdopodobieństwa można złożyć, że pierwotnie jego sztych mógł mieć formę ostrołukową. W tym kontekście warto przyjrzeć się analogicznemu mieczowi typu M wg Petersena przechowywanemu w Vitenskapsmuseet Trondheim pod nr inw.: T18848, a także podobnym egzemplarzom  nr inw.: C8486C24651 oraz C36770 ze zbiorów Kulturhistorisk Museum w Oslo.

17. Miecz typu P wg Petersena, X w. DC: 86,8 cm, DG: 74,6 cm. (foto za: Peirce 2002, s.92)Miejsce znalezienia: Svere Farm, Lier, Buskerunds, Norwegia. Zbiory muzeum Universitetets Oldsaksamling, Oslo (nr inw.: C4397). Zwraca uwagę dość nietypowy stan zachowania. Mimo licznych drobnych ubytków powstałych w wyniku działania korozji wżerowej linie głowni i sztychu nie uległy zatarciu i z łatwością możemy je odtworzyć. Analogiczny miecz typu P o zbliżonej formie sztychu przechowywany jest w Kulturhistorisk Museum w Oslo pod nr inw.: C36652. Rękojeść może sprawiać wrażenie niekompletnej, jednak podobnie jak w przypadku mieczy typu M, miecze typu P nie posiadały nakładki głowicy. Wysokiej jakości, współczesna replika miecza C4397 została wykonana przez rzemieślnika Emiliano Carrillo. Proces jej tworzenia możemy prześledzić na stronach bladesmithsformum.com.

18. Miecz typu Q wg Petersena, X w. DC: 84,4 cm, DG: 73 cm. (foto: bonhams.com) Miejsce znalezienia: nieznane. Kolekcja prywatna, miecz oferowany przez serwis aukcyjny Bonhams, aukcja nr: 19796. Mocno zwężająca się głownia typu 3 lub 4 wg A.Geibiga zwieńczona krótkim, ostrołukowym sztychem o wąskiej podstawie. Warto otworzyć fotografię w dużej rozdzielczości. Widać wówczas wyraźnie kształt ubytku przy wierzchołku generalnie nieźle zachowanego sztychu i bez trudu można odtworzyć jego pierwotną formę. Na stronie aukcji miecz został opisany jako typ M wg Petersena, jednak długi, podgięty jelec wyraźnie wskazuje na typ Q. Ewentualne przypisanie do typu P można raczej wykluczyć ze względu na brak zdobień. Miecz ze zbliżoną rękojeścią typu Q znaleziono w Hurum, Busk w Norwegii (Petersen 1919, s.136, ryc. 110).

19. Miecz typu O/Q wg Petersena, X w. DC: 75,3 cm, DG: 63 cm. (foto za: Peirce 2002, s.90)     Miejsce znalezienia: rzeka Tamiza, Kew, Anglia. Zbiory British Museum, Londyn (nr inw.: 1891,0905.3.a). Krótka, mocno zwężająca się głownia prezentowanego miecza stanowi modelowy przykład typu 4 wg A.Geibiga. Mimo licznych uszkodzeń, rozwarstwień i przywartego do głowni materiału organicznego sam sztych zachował się w doskonałej formie. Jego funkcjonalność nie wymaga komentarza. Miecz opisany przez British Museum jako typ Q wg Petersena. Ian Peirce zakwalifikował jednak ten zabytek do typu O, za czym przemawiają otwory na nity służące do mocowania nakładki głowicy, a także zdobienia jelca i podstawy głowicy, których na mieczach typu Q nie znajdujemy.

20. Miecz typu Y wg Petersena, X-XI w. DC: 87,5 cm, DG: 73,5 cm, SG: 5,25 cm. (foto za: Klimek, Kucypera, Kurasiński, Pudło 2010, s.312)
Miejsce znalezienia: rzeka Odra, Szczecin, Polska. Zbiory Muzeum Narodowego w Szczecinie. Wg danych przytaczanych przez Lecha Marka szerokość tego miecza u nasady wynosi 6 cm i zwęża się u podstawy sztychu do jedynie 2 cm (Marek 2004, s. 113). Dane te wydają się bardziej odpowiadać rzeczywistym wymiarom prezentowanego zabytku. Głownię tego miecza możemy zaliczyć do typu 4 wg A.Geibiga. Mimo ubytków u podstawy sztychu, jego wierzchołek zachował się w stanie bardzo dobrym. Miecz typu Y o zbliżonej, równie kończystej głowni znajduje się w zbiorach Universitetets Oldsaksamling, Oslo – nr inw.: C18798 (zob. też: Peirce 2002, s.126).

21. Miecz typu L wg Petersena (typ VII wg Wheelera), X w. DC: 91,5 cm, DG: 77,8 cm, SG: 6 cm. (foto za: Peirce 2002, s.77)
Miejsce znalezienia: rzeka Witham, Lincolnshire, Anglia. Zbiory British Museum (nr inw.: 1884,10-21 1). Mocno zwężająca się głownia – na wysokości podstawy sztychu o ponad 50% węższa niż u nasady. Na ciemniejszej i bardziej kontrastowej fotografii ze strony internetowej British Museum widać też wyraźnie, że samo zakończenie sztychu ma formę ostrołukową. Na głowni nieczęsto spotykana inskrypcja: LEUTLRIT – niemal identyczna, jak na głowni prezentowanego wyżej pod nr12 miecza typu H/I z Almietiewa oraz miecza typu V z miejscowości Tori w prowincji Pärnumaa w Estonii (Tvauri 2012, s.138).   Zwraca również uwagę specyficzna forma rękojeści, która zachowując charakterystyczne dla anglosaskiego typu L łukowate podgięcie jelca i podstawy głowicy, upodobnia się formą nakładki głowicy do typu S wg Petersena. Formę tę, będącą najprawdopodobniej efektem mieszania się wpływów anglosaskich i duńskich, można też zidentyfikować jako typ VI wg R.E.M. Wheelera i w tym przypadku typologia ta sprawdza się lepiej niż system Petersena. Bardzo zbliżony miecz posiadał w swej kolekcji Godfrey Williams. Miecz ten wydobyto z Tamizy w Londynie na wysokości dzielnicy Westminster (Laking 1920, s.13, ryc.15c). Warto też spojrzeć na replikę z poprawnie odwzorowanym sztychem, którą oferuje firma Legacy Arms.

22. Miecz typu L wg Petersena (typ VI wg Wheelera) X w. DC 82 cm (foto: Museum of Reading)
sword_REDMG_1947_285_1_570pxMiejsce znalezienia: rzeka Tamiza, Shifford, Anglia. Zbiory Museum of Reading, Reading (nr inw.: REDMG:1947.285.1). Miecz eksponowany w muzeum na tle repliki tkaniny z Bayeux. Świetny stan zachowania. Stosunkowo krótka, niezbyt szeroka głownią zwieńczona jest wąskim, ostrołukowym sztychem. Inskrypcja na głowni: ULFBERHT (zob.: Davidson 1962, Appendix B, The Shifford Sword by R.E.Oakeshott). Miecz pod wieloma względami analogiczny do prezentowanego wyżej miecza z rzeki Witham, przy czym krótszy i mniej masywny. Pod względem geometrii głowni i samego sztychu warto go też zestawić z fińskim mieczem typu T przechowywanym w Suomen Kansallismuseo pod nr inw.: KM 17208:561. Replikę miecza z Shifford w wersji ostrej, z poprawnie odwzorowanym sztychem oferuje firma Arms and Armour.

23. Miecz typu L wg Petersena (typ VII wg Wheelera), X-XI w. DC: 84,2 cm, DG: 69,7 cm, SG: 5,7 cm. (foto za: Peirce 2002, s.80)
Miejsce znalezienia: rzeka Tamiza, Londyn, Anglia. Zbiory British Museum, Londyn (nr inw.: 1856,0701.1404). Miecz analogiczny do przedstawionego wyżej znaleziska z rzeki Witham, różniący się jednak nieco szerszą podstawą sztychu. Głownia pośrednia między typem 3 a 4 wg A.Geibiga. Inskrypcja na głowni: INGELRII. British Museum prezentuje ten miecz online jako typ Z wg Petersena, jednak podobnie jak w przypadku rękojeści omawianego wyżej miecza z rzeki Witham, właściwszą klasyfikacją wydaje uznanie rękojeści za późny wariant anglosaskiego typu L lub po prostu typ VI wg R.E.M. Wheelera. Analogiczny miecz – również z inskrypcją INGELRII i także wyłowiony z Tamizy w Londynie (!) – znajduje się w zbiorach Museum of London (nr inw.: A2373). Dodatkowa fotografia dostępna jest na stronie www.museumoflondonprints.com. Warto też spojrzeć na piękną replikę wzorowaną na tych mieczach, którą wykonał Jeff Pringle.

24. Miecz typu S wg Petersena, X w. DC: 98,4 cm, DG: 81 cm, SG: 6,2 cm. (foto za Peirce 2002, s.98)
Miejsce znalezienia: Mixnam’s Pit, Chartsey, Anglia. Zbiory Chertsey Museum (nr inw.: CHYMS.2465), element wystawy stałej. Detale miecza prezentuje strona internetowa exploringsurreyspast.org.uk. Warto też przyjrzeć się kolorowej fotografii w dużej rozdzielczości, jaką udostępnia Surrey County Council na profilu w ramach serwisu flicr.com. Miecz analogiczny do prezentowanych wyżej egzemplarzy w typie VI wg Wheelera, szczególnie do miecza z Shifford, przy czym miecz z Chartsey jest bronią zdecydowanie większą i masywniejszą. Jakkolwiek sam wierzchołek sztychu zachował się w formie zbliżonej do paraboli, mocno zwężająca się głownia oraz forma sztychu przed wierzchołkiem wskazują na bardzo dobre właściwości kolne tego miecza w czasach jego świetności. Inskrypcja na głowni: ULFBERIT ew. MFBERIT. Zwraca też uwagę wypukła, masywna, środkowa część trójdzielnej głowicy rękojeści – modelowy przykład rękojeści typu S wg Petersena, choć podgięcie jelca wskazuje już na ewolucję w kierunku typu Z.

25. Miecz typu S wg Petersena XI w. DC: 94 cm. (foto: fischeraktionen.ch)Miejsce znalezienia: nieznane. Kolekcja prywatna, miecz oferowany przez serwis aukcyjny Fischerauktionen, aukcja nr: 377. Dość nietypowa jak na XI w. głownia – długa, z kończystym sztychem, a przy tym z niemal równoległymi ostrzami jak w znacznie starszym mieczu z VIII w., który w niniejszym katalogu zaprezentowano pod nr 4. Pewną analogią dla samej głowni może być także datowany na XI stulecie miecz nr inw. NM 704 z Suomen kansallismuse w Helsinkach (Peirce 2002, s.136). Prócz głowni zwraca uwagę rękojeść ze zdobieniami w typie skandynawskim z charakterystycznym motywem spirali. Miecz z analogiczną rękojeścią i niemal identyczną ornamentyką znajduje się w zbiorach Historiska Museet w Sztokholmie. Miejsce znalezienia Södertälje, Södermanland, Szwecja, nr inw.: SHM 20981. Mimo tych analogii miecz prezentowany na aukcji sprawia jednak wrażenie nieproporcjonalnego i nie można wykluczyć, że został złożony z elementów pochodzących z dwóch różnych mieczy – w średniowieczu lub znacznie później przez kolekcjonera.

26. Miecz typu X (ew. W) wg Petersena, X-XI w. DG: 69,8 cm. (foto: bonhams.com) Miejsce znalezienia: nieznane. Kolekcja prywatna, miecz oferowany przez serwis aukcyjny Bonhams, aukcja nr: 17945. Zwraca uwagę ostrołukowy sztych, którego linie zachowały się w stanie niemal nienaruszonym mimo dużych ubytków i rozwarstwień w innych częściach głowni. Sama głownia budzi pewne wątpliwości klasyfikacyjne, ponieważ sprawia wrażenie, jakby była pozbawiona zbrocza. Może to być spowodowane procesami korozyjnymi, ewentualnie jest to głownia znacznie starsza, którą oprawiono w nowocześniejszą rękojeść typu X ew. W wg Petersena. Za taką ewentualnością przemawia też bardzo wąski trzpień głowni – dużo węższy niż otwór w podstawie głowicy.

27.  Miecz typu X wg Petersena, X-XI w. DG: 77.8 cm. (foto: bonhams.com) Miejsce znalezienia: nieznane. Kolekcja prywatna, miecz oferowany przez serwis aukcyjny Bonhams, aukcja nr: 19793. Jeden z najlepiej zachowanych mieczy w niniejszym katalogu. Mocno zwężająca się głownia z wyraźnie wyodrębnionym, krótkim, ostrołukowym sztychem. Na głowni słabo widoczna linia dziweru oraz rzadko spotykana sygnatura w formie swastyki o zaokrąglonych ramionach. Przykład wczesnego typu X wg Petersena a więc ze stosunkowo krótkim jelcem i niezbyt szeroką głowicą. Właściwsze wydaje się datowanie na X niż XI w. Analogiczny miecz typu X z dziwerowaną głownią znajduje się w zbiorach Musee de l’Armee w Paryżu – nr ew.: JPO 2253 (Peirce 2002, s.118).

28.  Miecz typu X wg Petersena, X w. DC: 94,8 cm, DG: 79,8 cm, SG: 5,8 cm. (foto za: Peirce 2002, s.116)
Miejsce znalezienia: Valdres, Opland, Norwegia. Zbiory muzeum Universitetets Oldsaksamling, Oslo (nr inw.: C26494). Głownia typu 3 wg. A.Geibiga zakończona ostrołukowym sztychem, który pierwotnie mógł mieć wyraźniej zaznaczony wierzchołek. Rzadki przypadek świetnie zachowanego miecza ze stanowiska grobowego. Ponadto ciekawy przykład późniejszej formy typu X z długim jelcem, w którym elementy rękojeści pokryto puncowaniem charakterystycznym dla typu E wg Petersena, a na głowicy zaznaczono trójpodział. Wysokiej rozdzielczości, kontrastową fotografię miecza C26494 udostępnia portal unimus.no.

29. Miecz typu U wg Petersena (typ VII wg Wheelera), X w., DC: 95,9 cm. (foto za Laking: 1920, s.16)
Miejsce znalezienia: rzeka Tamiza, Vauxhall, Londyn, Anglia. Miecz ten do roku 1920 posiadał w swej kolekcji Sir Guy Francis Laking (Laking 1920, s.15-16, ryc.19-19A). Od roku 1928 w zbiorach Royal Ontario Museum (nr inw.: 928.42). Masywna, mocno zwężająca się głownia zakończona wąskim, ostrołukowym sztychem, którego forma nie pozostawia wątpliwości co do skuteczności w zastosowaniach kolnych. Rękojeść, choć generalnie podobna do typu X, należy zaliczyć do typu U wg Petersena, o czym przesądza wyraźny trójpodział głowicy oraz zdobienia w formie miedzianej inkrustacji. Widać to wyraźnie na zdjęciach z ekspozycji w Royal Ontario Muzeum, jakie wykonał C.L.Miller – użytkownik forum myArmoury.com. Ze względu na charakterystyczne podgięcie podstawy głowicy i jelca jest to zarazem modelowy przykład typu VII wg typologii Wheelera. Wierną replikę tego miecza wykonał Michael Pikula.

30. Miecz typu X wg Petersena (alfa wg Nadolskiego) XI w. DC: 89,2 cm, DG: 76,5 cm. (foto za: Peirce 2002, s.77)
Miejsce znalezienia: Hiszpania. Kolekcja prywatna. Dzięki fotografii opublikowanej na stronie hurstwic.org możemy zobaczyć, jak powyższy miecz prezentuje się trzymany w dłoni. Głownia, zwłaszcza u nasady, nosi liczne ślady ostrzenia. Na głowni inskrypcja ULFBERTH. Sztych długi, kończysty i poza ostatnimi milimetrami dobrze zachowany. Zwraca też uwagę brak wyraźnego podziału na zasadniczą część głowni i partię sztychową. Miecze o analogicznych, kończystych głowniach znaleziono m.in. na Słowacji. Nietypową, bo z ością zamiast zbrocza, głownię o podobnym profilu posiada datowany na IX w. miecz typu K wg Petersena z miejscowości Detva, okr. Zvolen. Inny miecz z analogicznym sztychem znaleziono w miejscowości Male Kozmalovce – datowany na X w. i sklasyfikowany jako typ X wg Petersena (Marek 2004, Tabl.6).

31. Miecz typu X wg Petersena (alfa wg Nadolskiego) XI w. DG: 89,5 cm. (foto: bonhams.com)Miejsce znalezienia: nieznane. Kolekcja prywatna, miecz oferowany przez serwis aukcyjny Bonhams, aukcja nr: 2080. Dobry przykład głowni typu 5 wg A.Geibiga. Na głowni rzadka inskrypcja: SINIGELRINIS. Zbliżony miecz XI-wieczny z taką inskrypcją znaleziono w Bośni, w korycie rzeki Savy na wysokości miasta Bosanska Gradiška (Petrinec 2012, s.87, s.118, Tabl. 2,1). Miecze o analogicznej formie głowni i rękojeści, lecz z inskrypcją ULFBERHT, odnaleziono też w Polsce na dnie Jeziora Lednickiego (Klimek, Kucypera, Kurasiński, Pudło 2010; Marek 2004, Tabl. 30). Wierną replikę jednego z nich możemy obejrzeć dzięki pracy polskiego rzemieślnika Macieja Kopciucha.

32. Miecz typu X (alfa wg Nadolskiego) XI-XII w. DG: 79 cm. (foto bonhams.com) Miejsce znalezienia: nieznane. Kolekcja prywatna, miecz oferowany przez serwis aukcyjny Bonhams, aukcja nr: 17944. Dość nietypowa głownia z podwójnym zbroczem, ewentualnie mamy tu do czynienia ze specyficzną korozją wzdłuż pasm dziwerowanego rdzenia. Głownia ta jest też dobrym przykładem dość nieudolnej naprawy lub modyfikacji sztychu, który najprawdopodobniej pierwotnie nie miał formy trójkątnej lecz ostrołukową. Miecz z analogiczną formą sztychu, również po modyfikacji lub naprawie, znajduje się w zbiorach Suomen Kansallismuseo Helsinki – nr inw.: KM 3631:1 (Peirce 2002, s.134).

Pchnięcia mieczem w tekstach literatury staroislandzkiej

Wartość zabytków literatury islandzkiej, a w szczególności Eddy poetyckiej i sag Islandczyków, jako źródeł wiedzy historycznej to temat rozległy i złożony, zdecydowanie wykraczający poza ramy niniejszego opracowania. Tu jedynie zasygnalizujemy na czym polega atrakcyjność tych źródeł dla bronioznawstwa, ale także poczynimy stosowne zastrzeżenia.

Interesujące nas tu sagi Islandczyków relacjonujące wydarzenia z okresu między IX a XI stuleciem zostały spisane nie wcześniej niż na przełomie XII-XIII w. Już sam ten fakt powinien nastawić nas krytycznie i wyczulić na ewentualne anachronizmy. I rzeczywiście, sagi zawierają liczne niekonsekwencje i błędy, szczególnie w zakresie faktów politycznych i ich chronologii. Dla historiografii w wąskim tego słowa znaczeniu stanowią więc wartość jedynie pomocniczą lub z goła żadną. Z drugiej strony były one swoistym prototypem powieści historycznej, w której mimo pewnych uchybień faktograficznych, starano się możliwie najwierniej przedstawić dawne stosunki społeczne, wierzenia i kulturę materialną nie tak dawnych przodków. Ta unikalna cecha islandzkich sag stanowi dziś o ich wartości dla antropologów, kulturoznawców czy historyków prawa zainteresowanych wczesnośredniowieczną Skandynawią. Z punktu widzenia bronioznawstwa sagi Islandczyków wyróżniają się realizmem – szczególnie na tle kontynentalnych chanson de geste. Autorzy interesujących nas sag generalnie stronili od fantastycznych opisów w rodzaju tych z Pieśni o Rolandzie, w której pojedynczy cios mieczem Durandal przecina hełm, czaszkę i tułów odzianego w zbroję jeźdźca, a także siodło i konia, na którym ów siedział. W sagach odnoszących się do wydarzeń z IX-XI w. wybitnie dobre miecze jak najbardziej się pojawiają i także mają imiona, jednak najczęściej są bronią po prostu w rozsądnych granicach skuteczniejszą i bardziej niezawodną, występującą obok mieczy słabej jakości (zob.np.: Saga rodu z Laxdalu, rozdz.49, Śmierć Kjartana). Dbałość o realizm i wierność historyczną przejawia się też sagach głosem narratora, który w pewnych miejscach pomaga XIII wiecznemu odbiorcy, opatrując komentarzem archaiczną już formę broni lub zachowanie podczas pojedynku wg reguł z epoki wikingów. Oznacza to, że przynajmniej autor spisanej treści był świadomy różnic w taktyce i uzbrojeniu, jakie pojawiły się miedzy XI a XIII stuleciem. Z drugiej strony nie można też wykluczyć żywotności sag w tradycji ustnej oraz przechowywania wiedzy o dawnej broni w pamięci zbiorowej, z czym opowiadający sagę musiał się liczyć, aby uniknąć kompromitacji.
stora_hammars_stone

Nieco inaczej należy podejść do treści Eddy poetyckiej. Jakkolwiek spisana mniej więcej w tym samym czasie co pierwsze sagi, nie jest i zapewne nigdy nie miała być kroniką, lecz zbiorem utworów lirycznych opiewających świat nordyckich bogów i półmitycznych bohaterów. Zbliżony charakter do Eddy poetyckiej ma Edda prozaiczna oraz niektóre sagi opierające się na legendach i mitach, jednak ze względu swoją wtórność mają one mniejszą wartość poznawczą. Datowanie poszczególnych pieśni Eddy jest kwestią sporną, jednak badacze generalnie są zgodni, że większa ich część powstała na długo przed spisaniem, a mianowicie w czasie, gdy wciąż żywa w Skandynawii  tradycja pogańska zderzała się z naporem chrześcijaństwa. Przykładowo słynna Wieszczba Wolwy datowana jest na przełom X-XI stulecia. Pieśni o bohaterach, będące reminescencją wydarzeń z okresu wędrówek ludów, mogą być jeszcze starsze. Wartość tych utworów jako źródła do badań nad mieczami wczesnego średniowiecza zasadza się właśnie na datowaniu. Oczywiście nie możemy bezkrytycznie przyjmować istnienia wszystkich wspominanych w mitach broni i ich właściwości. Zakładając jednak, że pieśni Eddy były adresowane do słuchacza z epoki wikingów, możemy przyjąć, że przynajmniej w elementarnym stopniu nawiązywały do ówczesnej kultury materialnej i wojennej praktyki. W związku z tym można zaryzykować tezę następującą: gdyby ówczesne miecze były, jak chcą niektórzy, bronią wyłącznie sieczną, to wszelkie nawiązania do ich funkcji kolnej stanowiłyby dla wczesnośredniowiecznych odbiorców pieśni Eddy figurę co najmniej niezrozumiałą, o zaprzepaszczeniu dramaturgii scen walki i śmierci nie wspominając. Mówiąc prościej – nie miałyby sensu. Tymczasem, jak przekonamy się na wybranych przykładach, pchnięcia mieczem w Eddzie występują i to bynajmniej nie w mało istotnych momentach.

1. Motyw pchnięcia mieczem w serce/klatkę piersiową jako archetyp najcięższej rany. Jakkolwiek licentia poetica pozwalała włożyć w usta tak ranionej postaci nieraz całkiem długą przemowę, rana ta w pieśniach zawsze oznaczała śmierć. Motyw przebicia serca mieczem występuje zarówno w pieśniach Eddy jak i w poezji skaldycznej cytowanej w sagach:

„Przybiega syn Sygfadra, wielki Widar,
By z zwierzem, co trupy żre, walczyć,
I wbija miecz synowi Hwerdrunga
Prosto w serce; ojciec został pomszczony.”
(Edda poetycka, Wieszczba Wolwy – zmierzch bogów, opis uśmiercenia Fenrira)

„Była tam zażarta walka i Helgi otrzymał śmiertelną ranę. […]
Witaj Swawo! Ucisz żal twój
– Ostatni raz widzisz mnie żywego;
Król leży z raną krwawiącą,
Miecz wbił się blisko serca.”
(Edda poetycka, Pieść o Helgim synu Hjorwarda, śmierć Heligiego)

„Złotą nałożyła zbroję – zły miała zamysł
Wbiła miecz w pierś;
Padła na łożę, bezwładna leżała,
Zraniona – rozmyślała co zrządzić.”
(Edda poetycka, Pieśń o Sigurdzie Krótka, samobójstwo Brunhildy)

„Zwycięską rękę musieli poczuć
Hakona, boga jasnej stali,
Boga-słońca, którego jasnymi promieniami, ciskanymi
Niczym płomienie, są miecze przebijające serce.”
(Saga o Hakonie Dobrym, rozdz.20, pieść Guthorma Sindre)

W tej samej grupie można też umieścić zapowiedź zabójstwa Attyli przez Gudrun, choć dokładne umiejscowienie rany nie zostało sprecyzowane:

„Wiele jednak czasu nie upłynie
Kiedy i Atli ducha odda, Szczęście utraci i synów swoich,
Gdyż Gudrun w łożu go zakłuje
Cienkim miecza ostrzem w przystępie wściekłości.”
(Edda poetycka, Pieśń o Sigurdzie Krótka)

2. Sigurd Fáfnisbane – motyw uśmiercenia smoka za pomocą sztychu miecza:

Legenda o uśmierceniu smoka Fafnira przez herosa Sigurda znanego też Sygurdem lub Siegfriedem ma charakter ogólnogermański – rozwijana była zarówno w Skandynawii jak i pod drugiej stronie Bałtyku, a jej korzenie sięgają okresu wędrówek ludów. W kontekście tematu niniejszego opracowania najciekawszy jest fakt, że Fafnir zostaje uśmiercony nie przez dekapitację, jak to ma miejsce w wielu  legendach o smokach, lecz właśnie w wyniku pchnięcia mieczem. W Eddzie poetyckiej poświęcono temu wydarzeniu fragment wprowadzenia prozą oraz jedną strofę części właściwej:

„Sygurd i Regin pojechali w górę na Gnitaheidi i odnaleźli tam ślad Fafnira, którędy chadzał do wody. Sygurd wykopał wielki dół w owej ścieżce i wszedł do niego. […] A gdy Fafnir szedł przez dół, pchnął go Sygurd mieczem w serce. Fafnir zadrżał i bił głową i ogonem. Sygurd wyskoczył z dołu i spojrzeli na siebie.

Fafnir rzekł:

Junaku, ach junaku! z jakiegoś męża zrodzonyś?
Powiedz, czyim jesteś synem?
Ty coś Fafnirem zrudził lśniący miecz;
W sercu utkwiła broń.
(Edda Poetycka, Pieść o Fafnirze)

A więc klasyczny motyw pchnięcia mieczem w serce oraz z typowa dla Eddy poetyckiej przedśmiertna przemowa śmiertelnie ranionej postaci. Pozostałe zabytki literatury opiewające legendę Sigurda/Siegfrida, czyli Saga rodu Wolsungów oraz Pieśń o Nibelungach, pochodzą z wieku XIII. Przetrwały też jednak bardzo ciekawe zabytki z pogranicza literatury i ikonografii, które są znacznie starsze niż Nibelungenlied. Są nimi kamienie runiczne z motywem Sigurd Fáfnisbane czyli ze sceną uśmiercenia Fafnira sztychem sygurdowego miecza. Przedstawiony wyżej kamień z Ramsund datowany jest na początek XI w.

3. Pchnięcie mieczem jako element naturalistycznie przedstawionego opisu walki. Zwraca uwagę surowy, kronikarski styl bez ozdobników i motywów nadprzyrodzonych:

„[…] Wówczas natarł Thorolf z całych sił, rąbiąc mieczem na obydwie strony, i zmierzał tam, gdzie widniał znak królewski. Thorgils Krzykliwy padł, ale Thorolf dotarł do grodu tarcz i przeszył mieczem woja trzymającego chorągiew. Rzekł wtedy: – Sięgnąłem o trzy stopy za blisko. W tej samej chwili wbili w niego miecze i oszczepy z wszystkich stron. A sam król zadał mu cios śmiertelny. Thorolf padł twarzą naprzód i legł u nóg królowi.” (Saga o Egilu, rozdz.22, bitwa z królem Haraldem)

„[…] Egil rzucił róg precz od siebie, chwycił miecz i wyciągnął z pochwy. Mroczno było w przedsieni; przebił Barda mieczem przez trzewia na wylot, tak że ostrze wyszło drugą stroną; Bard padł na ziemię, konał, a krew bluzgała z rany. Jednocześnie padł Őlwir i rzygał, lało się z niego.” (Saga o Egilu, rozdz.44, zamordowanie Barda)

„[…] Egil i jego towarzysze, posuwając się naprzód pod ochroną palisady, spostrzegli nagle, że z drugiego boku mają inną jeszcze palisadę i że nie ma możliwości wyjścia. Kurowie zaczęli teraz napastować ostro, a tamci znaleźli się w pułapce. Wielu nacierało z zewnątrz, dźgając mieczami i dzidami między bierwionami ogrodzenia, podczas gdy inni rzucali płachty na broń drużynników w celu obezwładnienia ich. Kilku towarzyszów zostało ranionych, a potem wszystkich wzięto żywcem i związanych zaprowadzono do grodziszcza.” (Saga o Egilu, rozdz.46, wyprawa do Kurlandii)

„[…] Zanim nastąpiło spotkanie z bliska, rzucili w siebie wzajemnie oszczepami. Egil podał ukośnie tarczę pod Önundowy oszczep, tak że ten ją tylko drasnął i upadł na ziemię. Jego własny oszczep uderzył w sam środek tarczy Önunda, wbił się głęboko i utkwił w niej, tak że już tylko z trudnością można się było nią posługiwać. Teraz chwycił Egil błyskawicznie rękojeść miecza i zanim Önund zdążył wyciągnąć swój miecz do połowy, przeszył go na wylot. Önund upadł wskutek siły uderzenia, Egil wyrwał z powrotem miecz i rąbnął, tak że głowa nieomal całkiem odleciała. Potem wyciągnął oszczep z tarczy.” (Saga o Egilu, rozdz.57, zemsta Egila, kapitalny opis krótkiego, brutalnego pojedynku)

4. Motyw przypadkowej śmierci w wyniku nabicia się na własny miecz:

„[…] Geirröd król siedział trzymając miecz na kolanach wyciągnięty do połowy z pochwy. A gdy usłyszał, że ma przed sobą Odina, wstał, chcąc wyciągnąć go z ognia. Miecz wypadł mu z rąk rękojeścią w dół. Król potknął się i upadł do przodu, a miecz przebił go na wylot – król padł martwy. Wtedy znikł Odin, Agnar natomiast długo potem królował.” (Edda Poetycka, zakończenie Pieśni Grimnira)

„[…] porwał Ragnhildę z jej bratem Guthormem oraz wszelkie dobra, jakie mógł znaleźć i podłożył ogień pod dom służby Hakego, paląc wszystkich żywcem. Znalazłszy wspaniałe sanie, umieścił w nich Ragnhildę i Guthorma i rzucił się do ucieczki po lodzie. Hake po chwili ruszył za nimi w pościg, lecz gdy pędził przez zamarznięte jezioro pośliznął się i przeszył własnym mieczem. Został pochowany pod kopcem na brzegu jeziora.” (Saga o Halfdanie Czarnym, rozdz.5, wypadek berserka Hakego)

Podsumowując powyższy przegląd możemy stwierdzić, że zarówno w świadomości wczesnośredniowiecznych Skandynawów, jak i w świadomości XIII-wiecznych skrybów spisujących sagi, miecz epoki wikingów służył nie tylko do rąbania lecz był także bronią kolną. Sztych miecza uśmiercał mityczne bestie jak wilk Fenrir czy smok Fafnir, sztychem miecza zadawano śmiertelne rany w bitwach, rozstrzygano pojedynki, popełniano zbrodnie i samobójstwa. Sztych miecza bywał też przyczyną śmierci przypadkowej i wypadki te zdarzały się zarówno mitycznym królom jak i wspominanym w sagach groźnym berserkom. Czy taki przekaz mógł funkcjonować w sferze języka i obrazu, stojąc w sprzeczności z dostępną równolegle kulturą materialną, w ramach której wytwarzano i użytkowano miecze? Wydaje się to mało prawdopodobne, zwłaszcza, że mówimy o sprawach elementarnych: o samej funkcji narzędzia, a nie o jego parametrach czy mniej lub bardziej mitycznych obiektach, wobec których było używane. W przypadku opisów pchnięć mieczem w sagach Islandczyków ryzyko anachronizmu teoretycznie wzrasta, ale jest ono równoważone przez spójność z Eddą poetycką oraz z przedstawieniami na kamieniach runicznych. Dysponujemy też jednak bardziej bezpośrednią argumentacją w postaci współczesnych eksperymentów z użyciem replik wczesnośredniowiecznych mieczy i im poświęcimy ostatnią część niniejszego opracowania.

Współczesne eksperymenty

Przedstawione niżej testy mogą nie spełniać rygorów naukowych archeologii eksperymentalnej. Nie wiemy wszystkiego o metodologii, nie znamy dokładnych parametrów użytych przedmiotów, ilości powtórzeń ani statystyki – o ile w ogóle taką prowadzono. Z drugiej strony warto wziąć pod uwagę, że eksperymenty te zostały przeprowadzone przez osoby i stowarzyszenia od lat zaangażowane w zdobywanie rzetelnej wiedzy na temat dawnej broni białej. Podmioty te niewątpliwie dbają też o swoją reputację, którą zwłaszcza w dobie komunikacji internetowej nie trudno utracić. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy więc wykluczyć celową manipulację czy choćby niedbałość.

Jeden z pierwszych opublikowanych testów cięć i pchnięć repliką miecza wczesnośredniowiecznego przeprowadził w roku 2006 Roland Warzecha związany wówczas ze stowarzyszeniem Hammaborg. Artykuł Mit Hieb und Stich – über die Handhabung von Schwertern, w którym m.in omówiono wyniki testu, dostępny jest obecnie wyłącznie w wersji archiwalnej. Obiektem, na którym testowano skuteczność pchnięć były m.in. zwłoki sarny. Replika miecza reprezentowała typ z niemal równoległymi ostrzami i niezbyt kończystym sztychem o szerokiej podstawie:Test repliki miecza na zwłokach sarny - źródło: hammaborg.de Wyniki testu okazały się w pełni pozytywne. Warzecha podkreśla, że sztych penetrował z dużą łatwością – także wówczas, kiedy używano wyłącznie siły mięśni ręki, a więc bez wypadu całym ciałem czy choćby wyrzutu biodra. W podsumowaniu autor omawia tez zalety szerokiego sztychu w przypadku walki z nieopancerzonym przeciwnikiem. Pchnięcie szerokim sztychem, to duża szerokość rany nawet przy stosunkowo niewielkiej głębokości, a więc rozleglejsze obrażenia wewnętrzne i szybsza utrata krwi. Warzecha stawia wręcz tezę, że sztych miecza powinien być tak mocno „zaokrąglony”, jak to tylko możliwe, lub inaczej rzecz ujmując: nie bardziej kończysty, niż to jest konieczne do rozpoczęcia penetracji (niem: eine Schwertspitze so rund wie möglich und so spitz wie nötig sein sollte). Ronald Warzecha koncentruje się obecnie na rekonstrukcji technik walki z XIII-XIV stulecia, jednak do dziś w pełni podtrzymuje zaprezentowane tu stanowisko w kwestii szerokich sztychów i ich funkcjonalności.

Podobny test przeprowadziła amerykańska grupa badawczo-treningowa Hurstwic – organizacja o profilu zbliżonym do Hammaborg, kładąca jednak szczególny nacisk na studiowanie opisów broni i technik walki zawartych w sagach Islandczyków. Test obejmował próby kilku typów uzbrojenia, za pomocą którego wykonywano cięcia i pchnięcia w unieruchomioną na palu tuszę świni: Zapis testu w formie video opublikowano w roku 2012 w serwisie youtube.com. Na video możemy obejrzeć zarówno pchnięcia w gołą tuszę (3:33-4:05) jak i pchnięcia w tuszę okrytą warstwami materiału imitującymi przeszywanicę oraz słabej jakości kolczugą z ogniwami jedynie zagiętymi, bez nitów (5:11-5:49). W obu przypadkach pchnięcia penetrowały tuszę z łatwością, mimo że użyta replika miecza wczesnośredniowiecznego miała sztych przeciętny, niezbyt kończysty. Zastrzeżenia może budzić jakość kolczugi, jednak nie można zaprzeczyć, że stanowiła ona dodatkową przeszkodę na drodze sztychu, który we wczesnym średniowieczu częściej napotykał samą tkaninę.

Trzeci i ostatni test, któremu się przyjrzymy, został przeprowadzony przy okazji kręcenia materiału do dokumentu Secrets of the Viking Sword zrealizowanego przez telewizję NOVA. Obiektem, na którym testowano pchnięcia był standardowy manekin do treningu sportów walki, wykonany z elastycznego odlewu piankowego pokrytego warstwą sylikonu. Manekin ubrano w replikę przeszywanicy, a na jej powierzchni przymocowano fragment nitowanej kolczugi, którą wykonał doświadczony płatnerz Parker Brown. Test przeprowadził John Clements, dyrektor stowarzyszenia ARMA – kluczowe fragmenty w formie zapisu video opublikowano w roku 2013 w serwisie youtube.com. W ramach testu sprawdzono skuteczność pchnięć repliką spathy rzymskiej w wariancie z szerokim, krótkim sztychem oraz replikami mieczy wczesnośredniowiecznych ze sztychami o stosunkowo wąskich podstawach i wyraźnie zaznaczonych wierzchołkach. Repliki użyte do testu pochodziły z oferty firm Albion Swords oraz Hanwei.  Replika spathy nie zdała egzaminu, natomiast replika miecza z epoki wikingów z powodzeniem penetrowała kolczugę wraz z przeszywanicą i wbijała się w piankowo-sylikonowe ciało manekina. Pozytywny wynik tego testu może zaskakiwać w kontekście analogicznej próby, jaką za pomocą replik mieczy późnośredniowiecznych przeprowadziła sekcja grecka stowarzyszenia ARMA. Do testu użyto mieczy z wąskim, kończystym sztychem i podobnej, nitowanej kolczugi opartej na podłożu w postaci wypreparowanej klatki piersiowej owcy pokrytej tkaniną. Test wypadł negatywnie – sztychy nie były w stanie uszkodzić kolczugi, klinowały się w ogniwach i jedynie najwęższe z nich penetrowały ciało kłując przez prześwit ogniwa. Skąd tak różne wyniki testów? Pomijając wątpliwości związane z niezbyt stabilnym przymocowaniem obiektu o masie znacznie mniejszej niż dorosły człowiek, odpowiedź paradoksalnie może się kryć w samej geometrii sztychu. Szerszy i bardziej płaski w przekroju sztych miecza wczesnośredniowiecznego, nie wbija się niczym pocisk karabinowy czy gwóźdź, lecz tnie przed sobą i po bokach medium, które penetruje.

podstawa_sztychu_a_krawedzie_150W przypadku mieczy późnych krawędzie ich długich, romboidalnych w przekroju sztychów utworzone są z płaszczyzn zbiegających się pod kątem bardziej rozwartym i tną gorzej. Dodatkowo kąt natarcia krawędzi w rzucie poziomym jest stosunkowo niewielki. Penetracja takim sztychem w większym stopniu bazuje na prostopadłym do kierunku pchnięcia obciążeniu przekroju poprzecznego niż na powiększaniu otworu w wyniku cięcia czy rozrywania. Łatwiej więc o zaklinowanie w ogniwie kolczugi – szczególnie, gdy ma ono średnicę zbliżoną do szerokości głowni za wierzchołkiem sztychu. Dodatkowo nie można wykluczyć, iż miecze użyte przez grecki oddział ARMY były po prostu gorzej naostrzone niż nowy miecz z Albion Swords czy Hanwei. Niezależnie od wyników testów można przyjąć, że pchnięcia przez kolczugę generalnie musiały należeć do rzadkości – także w przypadku wypadającego lepiej w testach miecza wczesnośredniowiecznego. Świadomy cech uzbrojenia wojownik celował raczej w miejsca odsłonięte, łatwiejsze do porażenia i nie niosące ryzyka uszkodzenia stosunkowo delikatnego sztychu.

Co do jednej rzeczy przytoczone testy nie pozostawiają wątpliwości: ostrołukowy sztych, nawet stosunkowo krótki i o szerokiej postawie, bez większych trudności mógł przeszyć ciało nieopancerzonego przeciwnika, a właśnie z takimi najczęściej mieli do czynienia wojownicy wczesnego średniowiecza.

Podsumowanie

Zaproponowana w niniejszym opracowaniu argumentacja opiera się na trzech zasadniczych elementach. Są to: przegląd mieczy w dobrym stanie zachowania, przegląd tekstów źródłowych oraz testy, które można zaliczyć do dziedziny archeologi eksperymentalnej. Każdy z tych elementów niewątpliwie zasługuje na rozszerzone i pogłębione badania. Artykuł nie pretenduje więc do miana kompletnej monografii. Mimo to już teraz możemy wyciągnąć kilka dość mocno uzasadnionych wniosków. W odniesieniu do sztychów mieczy wczesnośredniowiecznych zwykło się używać przymiotnika „zaokrąglony”, co bez wyjaśnienia, o jakim „zaokrągleniu” mówimy, może prowadzić i często prowadzi do nieporozumień. W sensie potocznym „zaokrąglony” to synonim takich przymiotników jak „tępy”, „pozbawiony ostrych krawędzi”, „bezpieczny”, a w przypadku interesujących nas mieczy jest to opis zwyczajnie nieprawdziwy. Opierając się na przeglądzie dobrze zachowanych mieczy możemy pokusić się o bardziej precyzyjny opis:

C11014_unimus.no_pion_250Prawidłowy model geometryczny sztychu miecza wczesnośredniowiecznego w rzucie poziomym to ostrołuk. Najczęściej będzie to ostrołuk smukły, podwyższony, a wiec taki, w którym promienie tworzących go łuków są większe niż szerokość jego podstawy. Oczywiście nadal jest to pewne uproszczenie. W praktyce krawędzie zbiegające się w kierunku wierzchołka sztychu stanowią raczej złożenie fragmentów kilku różnych krzywych niż klasyczny, złożony z dwóch równych łuków ostrołuk. Może to wynikać zarówno z założeń projektowych, jak i z faktu, że miecz był rękodziełem. Dotyczy to też mniej lub bardziej płynnego przejścia między zbliżoną w formie do wysokiego trapezu, zasadniczą częścią głowni a ostrołukowym sztychem. Niezależnie od powyższych zastrzeżeń, termin „sztych ostrołukowy” wydaje się w kontekście mieczy wczesnośredniowiecznych bardziej adekwatny niż potoczne i niejednoznaczne określenie „sztych zaokrąglony”.

Z drugiej strony w toku użytkowania miecza oryginalna geometria sztychu mogła podlegać znacznym zmianom i tu już słowo „zaokrąglenie” jest bardziej adekwatne, choć nadal musimy pamiętać, że mówimy o obiekcie posiadającym ostre krawędzie i niebezpiecznym dla ludzkiego ciała. W wyniku narastających uszkodzeń mechanicznych, korozji i ręcznego ostrzenia, ostrołuk sztychu mógł stopniowo przekształcać się w formę zbliżoną do wydłużonej paraboli. Zaawansowany etap tego procesu reprezentuje wierzchołek sztychu miecza przedstawionego w katalogu pod nr 16. Do pewnej granicy spadek właściwości penetracyjnych był zapewne niezauważalny, a pozytywnym skutkiem ubocznym była poprawa wytrzymałości i lepsze właściwości tnące – zwłaszcza w przypadku mieczy ze sztychem długim i wąskim jak u egzemplarzy przedstawionych w katalogu pod nr. 30 i 31. Stopień zaokrąglania wierzchołka sztychu mógł być pochodną zarówno preferencji użytkownika miecza, jak i jego umiejętności ostrzenia, tudzież preferencji i umiejętności rzemieślnika podejmującego się naprawy.
Schemat degradacji sztychu w miarę zużycia i nieprofesjonalnego ostrzenia.Trudno powiedzieć, na ile to było praktyką powszechną i jak daleko idącą. Przegląd dobrze zachowanych egzemplarzy wydaje się przemawiać za tym, że przydatność miecza do zadawania pchnięć była ceniona i nie upośledzano jej pochopnie przez zbytnie zaokrąglanie wierzchołka sztychu. Przeprofilowywano też sztychy do formy trójkątnej jak w przypadku miecza przedstawionego w katalogu pod nr 32 czy miecza ze zbiorów Suomen Kansallismuseo Helsinki – nr inw.: NM3631:1 (Peirce 2002, s.134).

W kwestii skuteczności sztychów mieczy z wczesnego średniowiecza powiedzieliśmy już sporo przy okazji omawiania współczesnych eksperymentów. Spróbujmy jednak ująć rzecz bardziej syntetycznie. Chcąc lepiej zrozumieć sens takiej a nie innej formy sztychu miecza wczesnośredniowiecznego, warto wyjść poza patrzenie na sztych jako na odrębny element „do przebijania”. Istota jego skuteczności kryła się bowiem w tym, że stanowił on technologiczną i funkcjonalną jedność z ostrzami obosiecznej głowni. Forma ostrołukowa pozwalała pogodzić korzyści płynące z przekazania energii pchnięcia na zbliżony do punktu wierzchołek ze świetnymi właściwościami tnącymi, jakie oferują łukowate krawędzie. W głowniach kompozytowych krawędzie te powstawały przez zawinięcie na rdzeniu pasm stali, z których formowano ostrza głowni. W głowniach monolitycznych był to obszar w równym stopniu nawęglony i utwardzony co ostrza przed sztychem. Dodatkowo głownia w partii sztychowej jest zazwyczaj wyraźnie cieńsza. Mówimy więc o zbiegu dwóch cienkich, łukowatych krawędzi z wysoko utwardzonej stali, które można było naostrzyć na przysłowiową brzytwę.

Sztych taki powodował rozległe, ciężkie obrażenia, niejako gilotynując napotkane mięśnie, ścięgna i arterie. Obrażenia te były tym większe im większa była szerokość, a mniejsza długość sztychu, choć ceną za to była większa siła potrzebna do uzyskania penetracji. Z drugiej strony szerokim sztychem nie trzeba było nawet dotrzeć daleko wgłąb ciała i trafić w kluczowe organy, aby wyeliminować przeciwnika z walki. Ciężkie naruszenie funkcji ruchu lub śmiertelny w skutkach krwotok mogło wywołać choćby pchnięcie w udo.
viking_sword_thrusting_www.ahctv.comOstrołukowa forma sprzyjała też wykorzystywaniu sztychu do zadawania cięć. Tnąc tak ukształtowanym sztychem można osiągnąć efekt podobny do cięcia bronią o głowni zakrzywionej. Zalety łukowatych krawędzi potęgował fakt, że przy cięciu zamachowych sztych porusza się z największą prędkością – analogicznie do końcówek łopat śmigła, choć oczywiście nie po tak ustalonej trajektorii. Cięcie ostrołukowym sztychem mogło więc łatwiej pokonać warstwy odzieży a nawet przeszywanicę – rzecz zdecydowanie trudniejsza do osiągnięcia przy uderzeniu prostym odcinkiem głowni.

Naturalnie nie wszystkie głownie mieczy wczesnośredniowiecznych wpisywały się w przedstawiony wyżej model tudzież zaproponowany przez Ronalda Warzechę aksjomat: „eine Schwertspitze so rund wie möglich und so spitz wie nötig sein sollte”. Pojawiające się już w X w. głownie z długą, wąską partią sztychową, wskazują, że ich twórcy postawili na wyższą manewrowość i precyzję pchnięć kosztem pogorszenia właściwości tnących sztychu. Tendencja ta nasiliła się na przełomie XI i XII stulecia i mogła być odpowiedzią na coraz szczelniejsze okrycie profesjonalnych wojowników zbroją kolczą. Wprawdzie można ją było próbować przebić, jednak sensowniejszym rozwiązaniem wydaje się użycie miecza, którym łatwiej zadać szybkie, celne pchnięcie w powierzchnie nieosłonięte. Tendencję tę dobrze ilustruje zestawienie skrajnie odmiennych form sztychów mieczy prezentowanych w katalogu pod nr 10 i 30: Zróżnicowanie sztychów mieczy wczesnośredniowiecznych - porównaj skrajne przykłady.Byłoby jednak zbytnim uproszczeniem stwierdzenie, że rozwój form sztychów miecza wczesnośredniowiecznego to liniowa ewolucja od sztychów szerokich i krótkich ku sztychom wąskim i długim. Obraz ten komplikują miecze z okresu merowińskiego oraz z początku okresu karolińskiego, które mimo szerokiej głowni o niemal równoległych ostrzach miały sztych nieraz bardziej kończysty niż niejeden miecz późniejszy. Za przykład mogą posłużyć miecze z VII-VIII w. z Wurmlingen i Gammertingen (zob.: Behmer 1939, Tabl. LXII 4a oraz LVIII 2a), a także z VIII-IX w. w typie miecza z Suffelweyersheim (Geibig 1991, Tabl. 67. 1-3) czy zabytków prezentowanych w katalogu niniejszego artykułu pod nr 5 i 6:Należy też mieć na uwadze, że długie miecze o wyraźnie wyodrębnionym i stosunkowo wąskim sztychu występowały powszechnie w okresie wpływów rzymskich i wędrówek ludów, a więc w stuleciach bezpośrednio poprzedzających wczesne średniowiecze. Dotyczy to zarówno mieczy huńskich, jak i długich mieczy rzymskich i ich lokalnego naśladownictwa. W przypadku tych drugich mamy do czynienia z różnorodnością form głowni przywodzącą na myśl klasyfikację A.Geibiga, w tym typy 4 i 5 z X-XI w., choć w większości przypadków różnią się one od dojrzałych form wczesnośredniowiecznych przekrojem (zob. też: Behmer 1939, Tabl. A1 oraz XV 10a).

Podsumowując: miecze wczesnośredniowieczne były bronią uniwersalną, sieczno-kolną, w obu zastosowaniach równie śmiercionośną. Potwierdzają to oględziny zabytków, przegląd tekstów źródłowych oraz współczesne eksperymenty. W kontekście zróżnicowania form głowni i sztychu możemy oczywiście dyskutować o równowadze lub dysproporcji między funkcją sieczną a funkcją kolną danego typu lub egzemplarza. Natomiast kategoryczne stwierdzenia w rodzaju „głownia wyłącznie do zadawania cięć” w przypadku mieczy wczesnośredniowiecznych generalnie nie znajdują zastosowania – szczególnie, gdy mówimy o większej grupie zabytków a nie o pojedynczym, wyjątkowym przypadku.

Nawiasem mówiąc redukcja miecza do roli tępo zakończonej, obosiecznej maczety to anomalia, która pojawiała się rzadko nie tyle we wczesnym średniowieczu, co w ogóle na przestrzeni wieków. Głownie całkowicie pozbawione funkcji kolnej posiadały m.in. niektóre typy mieczy lateńskich, a znacznie później europejskie miecze katowskie oraz część renesansowych mieczy typu Katzbalger. Są to jednak wyjątki na tle trzech tysiącleci rozwoju tej broni – stojące zresztą w opozycji do głęboko zakorzenionego w kulturze wyobrażenia miecza jako broni będącej zarówno narzędziem dekapitacji, jak i ostrzem przeszywającym pierś. Marcin Biborski omawiając miecze z okresu wpływów rzymskich podkreśla, że bardzo krótki, prawie tępy sztych miecza odmiany V/5 z Białej to niespotykane zakończenie głowni, a sam miecz to okaz wyjątkowy i zapewne o specjalnym przeznaczeniu (Biborski 1978, s.102). O dobrze zachowanym mieczu wczesnośredniowiecznym, co do którego bezspornie moglibyśmy stwierdzić, iż oryginalnie posiadał tępy, całkowicie niezdatny do pchnięcia sztych, należałoby pisać w zbliżony sposób.

Powyższe uwagi i wnioski warto uwzględnić przy formułowaniu hipotez na temat techniki walki mieczem we wczesnym średniowieczu. Temat ten zasługuje na odrębne opracowanie, możemy jednak bez większych wątpliwości przyjąć, że walcząc bronią umożliwiającą skuteczne kłucie, z pewnością z takiej możliwości korzystano. Niezależnie od stopnia optymalizacji danego miecza do zadawania pchnięć rozumianych jako element fechtunku, wszystkie formy sztychów mieczy wczesnośredniowiecznych stanowiły poważne zagrożenie dla zdrowia i życia przeciwnika.
Sztych stosunkowo szeroki vs sztych węższy i bardziej kończysty na przykładzie miecza z Hedemark, Norwegia, typ K wg Petersena oraz miecza z rzeki Witham, Anglia, typ VI wg Wheelera.Co więcej miecze z grupy o gorszych właściwościach szermierczych zazwyczaj miały sztychy szersze, a więc potencjalnie groźniejsze niż wąskie sztychy lepiej wyważonych mieczy o mocno zwężających się głowniach. Tak więc nawet jeśli całokształt właściwości fizycznych danego miecza czynił zeń broń dedykowaną głównie do przełamujących cięć, należy brać pod uwagę, że mógł on być używany również do kłucia. Nietrudno bowiem wyobrazić sobie sytuacje, w których wyprowadzenie cięcia było utrudnione lub po prostu nieoptymalne, a równocześnie otwierała się możliwość zadania pchnięcia. Mogła to być technika prosta, brutalna, bez cienia szermierczej finezji, ale niosła śmierć i był to w zupełności wystarczający powód, by w stosownym momencie jej użyć. Zresztą dokładnie to samo możemy powiedzieć o wspomnianych cięciach przełamujących.

W kwestii szczegółowych rozwiązań ciężko wyrokować, czy bliżej prawdy o walce mieczem w epoce wikingów jest np. wspominany już Ronald Warzecha, szukający inspiracji głównie w XIII-wiecznym traktacie I.33, czy może stowarzyszenie Hurstwic, kładące większy nacisk na rekonstrukcję opisów walk zawartych w sagach Islandczyków. Eksperymenty oparte o tego typu źródła obarczone są ryzykiem anachronizmu, jednak przynajmniej biorą pod uwagę rzeczywiste cechy historycznej broni oraz elementarną racjonalność jej użytkowników. Niestety nie można tego powiedzieć o tych inscenizacjach z użyciem replik mieczy z epoki wikingów, których konwencja całkowicie wyklucza zadawanie pchnięć. Swoją drogą już sam fakt, że wykluczenie pchnięć tępym, zaokrąglonym sztychem miecza treningowego podyktowane jest względami bezpieczeństwa imprez historycznych, wskazuje, jak niebezpieczny musiał być analogiczny sztych o wyraźniej zaznaczonym wierzchołku i ostrych jak brzytwa krawędziach. Czy w realnym starciu, władając mieczem o takim zakończeniu głowni, używano by go wyłącznie do rąbania?

Jak to celnie ujął Lech Marek: „Nie ma powodów, aby sądzić, że wczesnośredniowieczni wojownicy, którzy żyli między VIII a XII w., mający do dyspozycji broń o stosunkowo dobrych właściwościach technicznych posługiwali się nią w sposób nieprzemyślany.” (Marek 2004, s.55). I chyba trudno o lepszą puentę dla naszych rozważań.

BIBLIOGRAFIA

Behmer, E. 1939, Das Zweischneidige Schwert der Germanische Völkerwänderungszeit, Svea, Stockholm.

Biborski, M. 1978, Miecze z okresu wpływów rzymskich na obszarze kultury przeworskiej, Materiały Archeologiczne XVIII, s. 53-165.

Bilogrivić, G. 2009, Type K Carolingian Swords, „Opuscula Archaeologica“ 33, s.125-182, Zagreb.

Davidson, H.E. 1998 (1962), The Sword in Anglo-Saxon Engladn, The Boydell Press, Woodbridge, Suffolk.

Demkowicz K., Kucypera P., Pudło P. 2015 – Z okresu rzymskiego we wczesne średniowiecze. Rozważania na temat pewnego nietypowego miecza. (w:) Podróże w dziejach. Starożytność i średniowiecze. Mare Integrans. Studia nad dziejami wybrzeży Morza Bałtyckiego, (red.) Maciej Franz, Karol Kościelniak, Zbigniew Pilarczyk, Toruń 2015.

Geibig, A. 1991, Beiträge zur morphologischen Entwicklung des Schwertes im Mittelalter, t.71, Offa-Bücher, Neumünster.

Geibig, A. 1999: Die Schwerter aus dem Hafen von Haithabu. In: K. Schietzel (ed.), Ausgrabungen von Haithabu 33 – Das Archäologische Fundmaterial 6. Neumünster: 9–91.

Janowski A., Kotowicz P.N., Michalak A. 2008, Jeszcze o mieczu z Radymna, Acta Militaria Mediaevalia IV, Kraków – Sanok 2008, s. 167-188.

Klimek L., Kucypera P., Kurasiński T. 2010, Wczesnośredniowieczne miecze ze zbiorów Muzeum Narodowego w Szczecinie w świetle ponownej analizy typologiczno-chronologicznej i technologicznej. (w:) Materiały Zachodniopomorskie, Nowa Seria t. VI/VII: 2009/2010, z. 1: Archeologia, s. 299-325, Szczecin.

Kripicznikov, A.N. 1966, Drevnorusskoe oruzhije, I. Mechi i sabli IX-XIII vv., Archeologija SSSR, Svod. Archeol. Istochn., El-36, Moskwa.

Liwoch, R. 2005, Militaria z dziewiętnastowiecznych badan w Podhorcach (w:) Acta Militaria Mediaevalia I Sztuka wojenna na pograniczu polsko-rusko-słowackim w średniowieczu, Kraków – Sanok 2005, s. 37-59.

Laking, G.F. 1920, A Record of European Armour and Arms through Seven Centuries, Vol.I, Bell and Sons, London.

Marek, L. 2004, Wczesnośredniowieczne miecze z Europy Środkowej i Wschodniej, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław.

Nadolski, A. 1984, Polska broń. Broń biała, Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź.

Peirce, I. 2002, Swords of the Viking Age, The Boydell Press, Woodbridge, Sufflolk.

Petersen, J. 1919, De Norske Vikingesverd: En Typologisk-Kronologisk Studie Over Vikingetidens, Kristiania.

Petrinec, M. 2012, Zapažanja o poslijekarolinškom oružju i konjaničkoj opremi s područja Hrvatske i Bosne i Hercegovine u kontekstu povijesnih zbivanja u 10. i 11. stoljeću (w:) Starohrvatska prosvjeta, III serija, svezak 39, Split 2012, s.71-129.

Pudło P., Sankiewicz P., Wyrwa A.M. 2011, Miecze średniowieczne z Ostrowa Lednickiego i Giecza, Biblioteka Studiów Lednickich, tom XXII, seria B 1.Fontes, tom 3, Dziekanowice-Lednica.

Sarnowska, W. 1955, Miecze wczesnośredniowieczne w Polsce, „Światowit 21”, s. 276-323.

Tvauri, A. 2012, The Migration Period, Pre-Viking Age, and Viking Age in Estonia, Tartu University Press.

Willemsen, A. 2004, Vikingen Overvallen in het_stroomgebied van Rijn en Maas 800-1000, Bussum Utrecht_2004, pp.125-126.

Ypey, J. 1959: Twee vroeg-middeleeuwse zwaarden met incrustatie. In: Berichten van de Rijksdienst voor het oudheidkundig bodemonderzoek Vol 9 1959 pp.297-301.

TEKSTY ŹRÓDŁOWE

Edda Poetycka, ze staroislandzkiego przeł. i oprac. Apolonia Załuska-Strömberg, wyd. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Kraków [etc.] 1986.

Saga o Egilu, przekład A. Załuska-Strömberg, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1974.

Saga o Halfdanie Czarnym, przekład J. Łukaszewski: http://jlukaszewski.republika.pl/halfdan.html

Saga o Hakonie Dobrym, przekład J. Łukaszewski: http://jlukaszewski.republika.pl/hakon2.html

DODATEK

Pchnięcia mieczem na ilustracjach Psałterza Stuttgardzkiego (Stuttgarter Psalter) – Cod.bibl.fol.23, Opactwo Saint-Germain-des-Prés, pierwsza połowa IX w. (lata 820-830), obecnie zbiory Württembergische Landesbibliothek Stuttgart.

1.  S.195, ilustracja do Psalmu 78:2-3 (fotokopia: digital.wlb-stuttgart.de)
StuttgarterPsalter_s195_570pxBliżej nieokreślona scena męczeństwa. Zbrojny po prawej wbija trzymany w chwycie odwrotnym miecz z trójdzielną głowicą rękojeści – najprawdopodobniej mającą odzwierciedlać typ  Mannheim wg H. Jankuhna. Pchnięcie jest zadawane między obojczyk a nasadę szyi ofiary. Technika ta na polu bitwy mogłaby służyć dobijaniu rannego w przyklęku. Zwraca też uwagę zbrojny z lewej strony, którego miecz ilustrator wyposażył w dobrze odwzorowaną rękojeść typu Immenstedt/Altjührden lub H wg Petersena.

2. S.224, ilustracja do Psalmu 94:3-5. (fotokopia: digital.wlb-stuttgart.de)
StuttgarterPsalter_s224_a_570pxBliżej nieokreślona scena męczeństwa. Zbrojny wbija między żebra lub pod linię żeber trzymany w chwycie odwrotnym miecz z trójdzielną głowicą rękojeści – najprawdopodobniej mającą odzwierciedlać typ  Mannheim wg H. Jankuhna. Technika ta na polu bitwy mogłaby służyć dobijaniu rannego przewróconego na bok.

3. S.224, ilustracja do Psalmu 94:6. (fotokopia: digital.wlb-stuttgart.de)
StuttgarterPsalter_s224_b_570pxBliżej nieokreślona scena męczeństwa. Zbrojny wbija pod linię żeber trzymany w chwycie młotkowym miecz z trójdzielną głowicą rękojesci – najprawdopodobniej mającą odzwierciedlać typ  Mannheim wg H. Jankuhna. Pchnięcie jest wykonane z przytrzymaniem ofiary za włosy. Na polu bitwy podobna technika mogłaby być wykonana spod tarczy lub po utracie tarczy, w zwarciu, z podobnym przytrzymaniem za głowę. Pod nogami martwa lub konająca postać z broczącymi ranami kłutymi.

4. S.251, ilustracja do Psalmu 105:37-38. (fotokopia: digital.wlb-stuttgart.de)
StuttgarterPsalter_s251_ab_570px_2Scena prawdopodobnie przedstawiająca składanie ludzi (dzieci?) w ofierze. Na polu bitwy podobne pchnięcia mogłyby być wykonywane spod tarczy, w zwarciu lub podczas dobijania rannych. Postać po lewej posługuje się mieczem z trójdzielną głowicą rękojeści – najprawdopodobniej mającą odzwierciedlać typ  Mannheim wg H. Jankuhna. W przypadku postaci po prawej ilustrator prawdopodobnie chciał odwzorować rękojeść typu H wg Petersena ewentualnie wcześniejszy typ Immenstedt/Altjührden.

Źródła:

1.  http://digital.wlb-stuttgart.de
2.  http://warburg.sas.ac.uk