SZCZEGÓLNY CHARAKTER MIECZA JAKO BRONI I SYMBOLU

Autor: Maciej Kopciuch

Artykuł dedykuję mojej żonie.

Co takiego wyjątkowego i szczególnego jest w mieczach?

Gdy byłem małym chłopcem rysowałem rycerzy na koniach walczących na miecze i dzierżących kolorowe tarcze, budowałem zamki z klocków i z piasku, na podwórku bawiliśmy się w rycerzy i bitwy walcząc kijami z gałęzi, pod sztandarem ze starej koszulki… Można wyliczać w nieskończoność… A przecież nie byłem wyjątkiem. Dziś – gdy mój 5-letni syn poprosił mnie o zrobienie dla niego repliki miecza z drewna przypomniałem sobie to wszystko i na chwilę się zastanowiłem…
Co takiego w zasadzie jest w mieczach i całej tej średniowiecznej otoczce że wciąż do tego wracamy? Co takiego pociąga nas od najmłodszych lat w rycerskim etosie że stał on się nieśmiertelny?
Wreszcie – cóż takiego wyjątkowego jest w samych mieczach że od wieków nam towarzyszą pomimo iż dawno zniknęły z pól bitewnych?

Nie da się na to odpowiedzieć jednym zdaniem…
Można jednak odnaleźć pewne wskazówki – można zadać ciekawe pytania-klucze dzięki którym sami w sobie odnajdziemy odpowiedzi…

Tkanina z Bayeux, fragment.

Historia zapisana w genach
W każdym pokoleniu małe dzieci bawią się w rycerzy, wojowników, księżniczki, samotnych bohaterów – kształtują swoją osobowość szukając wzorców i cnót które potem mogą wytyczać im drogę w życiu, stanowić rdzeń etyczny – ale czy tylko?
Zgodziłbym się z teoriami – nie tylko naukowymi – mówiącymi iż każdy z nas ma zakodowaną historię świata w komórkach, DNA, mózgu, Duszy… Każdy ma zakodowaną historię swoich przodków z wplecionym pierwiastkiem męskim lub żeńskim. Czy mogłoby to tłumaczyć nasze zainteresowanie historią w dzieciństwie? Dziecięca wyobraźnię ze wszystkimi smokami, rycerzami, żołnierzami, zamkami i bitwami?
Byłoby to zbyt proste – choć może być pewnym czynnikiem pomocniczym.
Gdy dorastamy stajemy się bardziej analityczni, zaczynamy postrzegać rzeczywistość taką jaka jest ze wszystkimi jej zaletami i wadami starając się odnaleźć i przetrwać – a potem zapewnić byt rodzinie pamiętając o obronie ojczyzny. Instynkt przetrwania jest obecny nawet gdy jest uśpiony – w każdym z nas. Niezależnie czy objawia się strachem i ucieczką czy odważnym i zdecydowanym działaniem. Gdzieś w tle widać i tutaj wszechobecną symbolikę miecza jako obrony i walki, honoru, niepodległości – tak go postrzegamy i dziś, gdy widnieje na orderach, dyplomach czy sztandarach.
Czasem jednak ideały z dzieciństwa trwają nadal, nie wiedzieć czemu determinują nasze działania nawet w dojrzałym wieku. Dlaczego tak się dzieje?
Jeśli jest to tęsknota – to właściwe za czym?

Zamek Eilean Donan, Szkocja.

Romantyczna tęsknota
Od razu chciałoby się rzec – za tym co minione, zapomniane i tajemnicze. Za etosem rycerskim? Cóż to właściwe oznacza? – Ten zespół wartości i zasad ściśle związany ze średniowieczną rycerskością, honorem, męstwem i wielkimi czynami i cnotami – to przecież mieszanka infantylnego patosu, kiczu i zwykłej niewiedzy – wyidealizowana jak Avalon z legend arturiańskich lub Valhalla z nordyckiej mitologii. A jednak – nawet i dziś – z sympatią dorośli i mali szukają w historycznych widowiskach, zabytkach i przedmiotach śladów obecności tych zasad i cnót, jak poszukiwacze skarbów w zakamarkach własnego kulturowego podwórka, jakby przeglądając album rodzinny w którym zamiast zdjęć pradziada i przodka widnieją tylko ryciny i zatarte słowa, gesty, w których dostrzegamy ulotny związek z przeszłością… Tęsknota za tym co minione i zapomniane, tęsknota za tajemnicą naszych przodków, które mamy we krwi a które to tłumi w nas zastana rzeczywistość, brak czasu i pogoń za spokojnym bytem. Na tym gruncie właśnie rodzi się ta szczególna tęsknota, której Miecz jest ważnym symbolem. To właśnie dlatego tak łatwo wkomponowuje się dziś jako nierozłączny atrybut bohatera filmu, książki czy gry. Atrybut-narzędzie, którym wymierzamy rękami tegoż bohatera sprawiedliwość, bronimy uciśnionych i biednych, mścimy się ścigając zło… I choć nigdy się nie przyznajemy że tak jest, to sami wpadamy w rozkoszną pułapkę romantycznej tęsknoty, nie bacząc wcale na patos czy kicz, który na co dzień wyśmiewamy.
W naszą tęsknotę za przeszłością i nadzieją na lepsze jutro wplecione są więc symbole takie jak Miecz.
Tęsknota jednak czasem nie wystarczy…

Współczesny turniej rycerski, Abbey Medieval Festival, Anglia. Picture: Brad Cooper Source: Quest Newspapers

Potrzeba wewnętrzna
Dlaczego dziś niektórzy ludzie muszą posiadać, dzierżyć, używać czy wytwarzać miecze?

Urzeka nas ponure piękno miecza, które przenosi myśli prosto do czasów średniowiecza – czasów które kojarzymy z prostymi zasadami, wierzeniami, odkrywaniem świata, nauki – a które nie były przecież jak wiadomo tak beztroskie jak to wygląda czasem w naszej wyobraźni, która wybiórczo traktuje historię – może właśnie dzięki przefiltrowaniu jej w czasach dzieciństwa…
Urzeka nas też prostota i gracja tej broni, jej „honorowość”, broni która jednocześnie jak żadna inna nie posiada tak bogatej stylistycznie historii.

Miecze średniowieczne, National Museum of Finland.

W średniowieczu nie było broni regulaminowej – czyli wytwarzanej masowo wg określonego wzorca. Każdy miecz jest zatem inny, każdy ma swój charakter. Czy czegoś nam to nie przypomina? Najprostsza analogia prowadzi do Natury, gdzie widzimy te same gatunki, typy, etc lecz nie znajdziemy dwóch identycznych okazów drzew, krzewów, chmur, okazów, wzorów cętków czy barw… Nie znajdziemy nawet dwóch takich samych liści czy włosów, linii papilarnych czy wzorów siatkówki oka, błyskawic czy płatków śniegu…
Czy to zbyt daleko posunięte porównanie z mieczami? Nie wydaje mi się… Bliższy związek z naturą i to w jaki sposób oddziałuje to na naszą psychikę, może kształtować naszą osobowość – twórczo ją rozwijać. Dziś mamy produkcję fabryczną – identyczne są auta, domy, tablety, meble, ubrania, śrubki, a nawet klonowane owoce czy zwierzęta stają się już powtarzalnym produktem fabrycznym. W tym wszystkim człowiek staje się też upośledzonym estetycznie efektem produkcji masowej… a przynajmniej zaczyna myśleć w takich kategoriach „powtarzalności wzornictwa”, które staje się substytutem Natury, jak skopiowane drzewka w wirtualnym świecie gier… Człowiek szuka więc związku z naturą i natrafiając na okazję w postaci obcowania z przeszłością – po prostu czuje się bardziej naturalnie i zaczyna być… szczęśliwy.
Rodzi się potrzeba wewnętrzna aby przeszłością obcować więcej – bo wiąże się to z obcowaniem z naturą i poszukiwaniem samego siebie, własnej osobowości która wywodzi się z naszych przodków. Dlatego potrzebujemy obcować z reliktami przeszłości, podziwiać je, wytwarzać i używać – lub choćby widzieć i czuć. Spełnia się wówczas także owa niewytłumaczalna tęsknota – instynktowna i naturalna – będąca w każdym z nas…

Miecze z epoki brązu, ok. 1500 p.n.e., Museum of Scotland, Edinburgh.

Zew natury
W historii ludzkości miecz ma swoich dalekich przodków – od zarania szukano przedłużenia zasięgu ramienia w celu rażenia zwierzyny łownej lub obrony przed atakiem. Miecz wykształcił się jako przedłużenie ramienia – zbrojnego w sposób doskonały ramienia. Ta prostota konstrukcji jest tak uniwersalna iż nie sposób wręcz od niej uciec. Dlatego jest tak naturalnym kształtem dopasowanym od pokoleń do naszej budowy ciała. To także wydaje się ważnym powodem ciągłej obecności miecza – czy to w formie innego rodzaju broni białej ale także np pałki policyjnej, maczety czy

Policyjny strój ochronny, stosowany podczas tłumienia zamieszek, XXI w. Jakieś skojarzenia?

wreszcie – jeśli mówimy o naturalnym przedłużeniu ramienia – laski, wskaźnika, packi na muchy, etc. Czy te przedmioty mają coś wspólnego z mieczem? Oczywiście że nie… Mówią nam jednak o odwiecznej i naturalnej potrzebie przedłużania zasięgu ramienia i praktycznym zastosowaniu. Tą potrzebę polepszenia zasięgu własnego ciała mamy tak mocno zakodowaną że biorąc do ręki miecz od razu czujemy związek z historią, setkami pokoleń, drogą przebytą przez człowieka – a jednocześnie czujemy się bezpieczniej mając w ręce miecz – czy choćby pałkę. Doświadczcie sami… Ponieważ w sytuacji zagrożenia mamy dodatkowy atut – narzędzie, które odstraszy napastnika lub go unieszkodliwi. Miecz jest zatem także symbolem uniwersalnego dostosowania do naszych naturalnych warunków.

Miecz i Krzyż
Nie ma chyba dwóch innych przedmiotów/narzędzi/symboli które by tak mocno się ze sobą wiązały, jednocześnie mając niemal identyczny kształt. Być może to z szacunku dla Krzyża i symboliki chrześcijańskiej, miecz zyskuje ten drugi, głębszy wymiar? Nierozerwalnie związały się Krzyże i Miecze, od wieków kształtując symbolikę Życia i Śmierci. Ludzie średniowiecza zabijali mieczem w imię Chrystusa i ten skrzywiony i wypaczony wizerunek religii nie daje wielu spokoju… Krucjaty zmieniły oblicze całego niemal świata i pozostawiły głęboką ranę która nie zagoiła się do dziś… Przepaść dzieląca wciąż Półksiężyc i Krzyż jest następstwem działań nie mających nic wspólnego z przesłaniem Boga – lecz jest wynikiem ludzkiej próżności i egoizmu. Miecz nie unosi się sam aby zabić – zawsze dzierży go człowiek odpowiedzialny za swoje czyny. Krzyż zaś nie wydaje rozkazów – czynią to ludzie: dowódcy, szaleńcy, fanatycy… Nie oceniajmy więc symboli miarą czynów ludzi którzy się nimi posługują…

Miecznik ostrzący miecz, Romance of Alexander, c. 1338-1344, Anglia.

Tajemnica stali
Wyobraźmy sobie kowala średniowiecznego… Człeka skupionego i mądrego, rzemieślnika i artystę, który dokładnie wie co robi i czego chce… Poszukującego odpowiednich materiałów, rudy żelaza, węgla, drewna… Dotykającego i badającego wprawną ręką każdy kamień, każdą grudkę… Potem wyobraźmy sobie huczące dymarki, skaczące iskry, piece i paleniska, dym oraz skrzyp miecha… Usłyszmy echa uderzeń młota przy akompaniamencie szumu paleniska, syk wody skwierczącej na rozżarzonym żelazie… Zobaczmy twarze jego pomocników w półmroku… W mroku i ogniu, ze skarbów ziemi rodzi się stal, w niemal cudowny sposób zmienia się – staje się ostrzem. Teraz usłyszmy zgrzyt kamieni szlifierskich i poczujmy chłód wody… Stal niebawem przejdzie przemianę, niemal magiczną – stanie się mocna, twarda i zarazem giętka. Odporna i trwała. Gotowa aby powstał miecz. Przy udziale wszystkich czterech żywiołów i piątego czynnika – Sztuki Człowieka – powstaje z niczego – czerpany prosto z natury, z darów Ziemi – dzięki ingerencji człowieka zmienia się w broń doskonałą, finezyjną i precyzyjną, doskonale dopasowaną do człowieka…

Miecze z Ostrowa Lednickiego, X-XIw. Polska. Źródło: www.lucivo.pl

W muzeach widzimy stare miecze – świadków wojen, zwycięstw i upadków. Skorodowane i poczerniałe stanowią już tylko ciekawostkę i przeżytek – niegdyś ważne i drogie – dziś poszczerbione i pogięte. Bez rękojeści i pochew, nagie i bezużyteczne. Tysiące osób przechodzi obok nich nawet nie zwróciwszy uwagi… Niegdyś ich twórcy byli traktowani wyjątkowo a ich dziełom nadawano imiona i opatrywano inskrypcjami, zdobieniami, dla podkreślenia statusu właściciela. Warto pamiętać iż przez tysiąc lat – jak żadna inna broń – na całym świecie – miecze średniowieczne były obecne w charakterze najprzedniejszej broni i były narzędziem kształtowania świata w równym stopniu jak wynalazek pisma czy koła…

Podsumowanie
Przyznaję – nie potrafię i nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie dlaczego właśnie miecze są dla mnie tak ważne – i dlaczego są tak wyjątkowe… Lecz jest to raczej wniosek niż brak odpowiedzi. Wniosek, który wynika ze świadomości tych wszystkich zebranych potrzeb, tęsknot i przemyśleń… Czy jest to coś pozytywnego? Na to niech odpowie sobie każdy kto wie o czym piszę. Nie da się jednoznacznie wyjaśnić potrzeby obcowania z mieczami, jakkolwiek zabawnie by to nie brzmiało. Nie chodzi jednak o same miecze lecz wszystko co powyższe i to w jaki sposób wpływa to na nas, kształtując to kim jesteśmy.
Jeśli nie możemy tego zrozumieć – na chwilę odrzućmy analizę i teorie…

Słynny miecznik, badacz i artysta Peter Johnsson opowiedział kiedyś takie zdarzenie…
Na jednej z wystaw jego mieczy podeszła dziewczyna i spytała czy może wziąć do ręki któryś z mieczy… Peter zgodził się. Wstydliwa i niepozorna dotąd osoba uniosła potężny miecz obiema rękami ważąc go i obserwując. Mimowolnie zwrócił on uwagę na przemianę która w tym momencie zaszła w tej dziewczynie. Jej oczy ożywiły się, sylwetka stała się wyprostowana i pewna, skupienie i duma rozświetliły jej twarz… Balansowała delikatnie ostrzem a relacja między nią a mieczem była wyraźnie widoczna. Raczej nikt więcej tego nie zauważył a i dziewczyna zdaje się nie była całkiem świadoma zmiany zachowania i postawy… ale jeśli ktoś wie o co chodzi i jest wystarczająco wyczulony – to widzi takie rzeczy.
Co się zmieniło za sprawą tego kawałka stali? Teraz sami spróbujcie to wytłumaczyć… bo – choć czuję to samo – to ja nie potrafię…

Ekspozycja mieczy średniowiecznych w Metropolitan Museum of Art, Nowy York.