Miecz jaki jest, każdy widzi

Joanna Gil

Miecz jaki jest, każdy widzi
jgil1 „Miecz jaki jest, każdy widzi”[1] – dla prawdziwego rycerza twierdzenie oczywiste i nie ma z czym dyskutować. Wszak również „koń jaki jest, każdy widzi”. Każdy rycerz miecz mieć powinien, jak każdy szlachcic konia, bo cóż to za żołnierz bez karabinu, bądź wzorowy uczeń bez jedynki? Tylko po cóż ten miecz i koń?

Wszak rycerz to: „polowania, uczty, turnieje i bale…”[2], a także: „obyczaj dworski nakazujący wytworność w obejściu i szacunek wobec dam”[3]. Nie dziwi więc fakt, iż to na turnieju rycerskim spełniać mógł się w rzeczywistości ideał rycerstwa w blasku chwały i pod nadzorem etosu rycerskiego. Wystarczy zamknąć oczy, zadumać się na chwilę i wyobrazić sobie barwny turniej rycerski. Kolorowo i wesoło wszakże nie było, gdyż za samą tradycją turnieju ciągnie się historyczny cień olimpiad greckich, walk gladiatorów, naumachi (bitwy morskich) czy polowań na dzikie zwierzęta, które odbywały się w tzw. rzymskich amfiteatrach. Rycersko – żołnierska werwa przetrwała w krwi mężniejszych i toczy się nadal w krwi współczesnych, chociaż spełnia się na różnych polach – nie tylko tych wojennych, ale także np. sportowych. Lata leciały, czasy się zmieniały, a epoki przemieniały, więc nie dziwi i fakt, iż „rozrywkowe atrakcje” przybierały inny wymiar i formę. Jednakże w turniejach rycerskich jedynie o samą rozrywkę nie chodziło!

Kto choć raz był na współczesnych zawodach pasjonatów rycerstwa, bądź oglądał w telewizji jakikolwiek zaaranżowany turniej rycerski, widział szereg jeźdźców wykonujących rozmaite ćwiczenia. Jednym z nich jest np. trafienie w słupa (tzw. Saracena), na którym zawieszona jest ruchoma poprzeczna belka z tarczą, a odpowiednie trafienie i przekręcenie owej belki, umożliwia wolny przejazd. Tego typu konkurencje mogły stanowić i w historycznej rzeczywistości stanowiły przygotowanie do realnej walki. Mniejsze, prywatne turnieje były elementem treningu. Dzięki nim rycerz miał możliwość doszlifowania swoich umiejętności, by móc dzielnie bronić swojego honoru stając w szrankach z innymi mężami na poważnym, widowiskowym turnieju rycerskim, a w wypadku wojny zawalczyć o ojcowiznę i ojczyznę. Na ubitej ziemi toczono walki dzierżąc w rękach stępione ostrza bądź kopie bez ostrego grotu, a naukowcy zajmujący się historią dowodzą, iż odróżniano turniej o charakterze rozrywkowym od turnieju, gdzie walki rycerskie nosiły znamiona wojny. Ten pierwszy określany był słowem: „behourd”, zaś drugi „turnier”. Z czasem słowo „turniej” kryło pod swym rozrywkowym szyldem zawody łączące odrobinę zabawy i odrobinę wojny, dostarczając emocji zarówno pojedynkującym się jak i widowni. Zorganizowanie tego typu widowiska wiązało się ze sporymi kosztami, a turniej zaraz obok balu czy polowania stanowił wykwintną i dość krwawą rozrywkę.

Źródła historyczne podają, iż pierwszych rozrywkowych potyczek rycerzy należy doszukiwać się już w wieku IX. Któż jednak wie, co z pierwszych wieków nie zostało utrwalone atramentem na kartach papieru? Symulowane starcie dwóch drużyn wojowników, którzy nie posługiwali się bronią, miało miejsce podczas spotkania władców karolińskich: Ludwika Niemieckiego i Karola Łysego. Z pewnością było widowiskowe i pokazywało sprawność oraz umiejętności ówczesnych rycerzy. Szarżujący na siebie jeźdźcy również współcześnie budzą wiele emocji na inscenizacjach bitew, które mamy możliwość oglądać dzięki bractwom rycerzy bądź żołnierzy. Kto nie widział, niech żałuje!
jgil2Ale turniej to także, a może przede wszystkim starcie dwóch przeciwników. Utrwalona w literaturze, a także późniejszym filmie tradycja pobudza wyobraźnię, która przedstawia obraz rycerza rzucającego wyzwanie, tj. rękawicę drugiemu mężowi. Honor wymagał jej podniesienia i stawienia się na ubitej ziemi dnia tego i owego, by dowieść swojej odwagi. Nie dziwi więc fakt, iż prywatne pojedynki stały się elementem widowiskowego turnieju zaraz obok wszelkich ćwiczeń udowadniających sprawność indywidualnych wojów bądź całych drużyn. Dlatego też wiek XII przyniósł rozkwit kultury rycerskiej, wiążącej się nie tylko z turniejami, ale także pieśniami, poematami i legendami o sławnych w boju mężach, którzy powinni mieć swoją ukochaną damę serca. Kto uważnie czytał dzieła Sienkiewicza, wie w czym rzecz!

W Rzeczpospolitej pierwsze turnieje pojawiły się za sprawą awanturniczego księcia ziem śląskich, Bolesława Rogatki w wieku XIII i były propagowane przez lubującego się w nich Henryka Probusa. Polacy brali udział także w zagranicznych zawodach i w Europie słynęli jako tędzy wojownicy. Należy jednak przyznać, że kultura rycerska swoje źródło i największe plony miała na zachodzie Europy.
jgil3 Stępione ostrza i kopie bez ostrego grotu zostały wyeliminowane na rzecz broni niosącej rany a nawet śmierć. Ostre miecze w rękach wprawionych wojowników rozpoczynały żniwa. W turniejach brali udział prości mężowie, ale także możni szlachetnie urodzeni, czy książęta. Kaleką mógł zostać każdy biorący udział w zawodach. Zginąć również mógł każdy, gdyż śmierć nie zwracała uwagi na tytuły, lecz w pojedynku liczyły się umiejętności indywidualne i odrobina szczęścia. Na turnieju ginęło wielu dzielnych wojowników np. w 1406 r. w Darmstadt dwudziestu trzech, zaś w 1241 r. w Neuss osiemdziesięciu jeden. Ponoszone straty były porównywane do tych odnoszonych w trakcie bitw na wojnach. Nie dziwi, więc protest Kościoła oraz apel by zaniechać tego typu praktyk.jgil4 Wpływowe kościelne zakazy paradoksalnie miały wpływ na ewolucję zasad turnieju. Wprowadzono specjalne zabezpieczenia i ustalono przepisy zwiększające bezpieczeństwo. Pojawiły się także elementy ceremonii, oddziaływującej do dzisiaj na wyobraźnię, pasowania na rycerza. Ponadto z turniejem – poza walką – wiązały się także wieczorne uczty, na których rozgrywało się zarówno życie towarzyskie, jak i sprawy polityczne, osobiste oraz sercowe. Wszystko to wymagało odpowiedniego sposobu zachowywania się oraz wykwintnego stroju, który mógł olśnić i wymagał wcześniejszego, kosztownego przygotowania.
jgil5Rozwój i popularność turniejów rycerskich miały wpływ także na udoskonalenie się oręża oraz zbroi. Karty historii odnotowują nawet przypadki użycia łuku i kuszy podczas tych zawodów, gdzie początkowo nie ustalano ani nie przestrzegano konkretnych zasad. Wprowadzono lekkie kopie oraz zbroje ze skórzanych płatów o odpowiedniej twardości. By zwiększyć bezpieczeństwo rycerzy i zmniejszyć ilość okaleczeń oraz śmiertelnych ciosów, ostre groty kopi zastąpiono kulą i powrócono do stępionych ostrzy. Lżejsze pancerze oraz drewniane tarcze stawały się regułą. Z czasem, by brać udział w prestiżowym turnieju rycerskim dany mąż musiał posiadać odpowiednie wyposażenie. W okresie późniejszym o możliwości wystąpienia w zawodach decydowało szlachetne urodzenie. Rycerze dzięki swej rycerskości stawali się odrębną klasą społeczną, a dzisiaj powiedzielibyśmy: wojskową jednostką elitarną. Mogli być dumni ze swoich umiejętności, a także z przynależności do stanu szlacheckiego o starej, rodowej tradycji.

A nagroda za poniesiony trud, przygotowanie i stoczoną odważnie walkę? Z pewnością podziw widowni, uznanie możnych, westchnienie dam i zachwyt tej jedynej, ale także i najczęściej klejnoty, czasem pierścienie, kielichy czy oręż. A czasem zdarzyło się, iż wręczano unikatowe, dzikie zwierzę np. lwa, małpę czy żyrafę, bądź żartobliwie – papugę. Przegrani niejednokrotnie tracili całe swoje majątki, które stanowił rumak oraz zbroja i oręż, by się wykupić. Niejednokrotnie znakomity rycerz otrzymywał swoją nagrodę z rąk pięknej białogłowej. Damy angażowały się również w wyprowadzanie swych mężnych wybraków na pojedynek, niosąc ze sobą szczęśliwą bądź zgubną wróżbę.

Turnieje rycerskie należały do wyjątkowych widowisk, które do dnia dzisiejszego pobudzają wyobraźnię dzieci, a także dorosłych. Współcześnie inscenizowane zawody przyciągają dużą uwagę i zachwycają, kto wie, czy nie tak samo, jak w czasach dużo wcześniejszych? Rycerze mają okazję zaprezentować swoją broń, zbroję, rumaka, a także strój oraz wykazać się w walce indywidualnej. Rycerska werwa, odwaga i męstwo przetrwały w krwi mężnych. Turnieje ewaluowały w np. zawody sportowe, gdzie tli się ten sam duch rywalizacji, który pobudza do działania. Średniowieczne pojedynki rycerzy wymagają drobiazgowych badań źródeł historycznych, by w pełni pokazały swój koloryt w krasie tradycji. Współcześnie wystarczy wpisać odpowiednie hasło w wyszukiwarkę, by dzięki bractwom rycerskim dać się ponieść fantazji i historii.

Niemożliwe jest wskrzeszenie tego, co już minęło, ale pamięć powinna przetrwać, ponieważ wystarczy zamknąć oczy i dać się ponieść dźwiękom pracującego oręża, chrapania koni, okrzyków walki biegnących echem z średniowiecznych turniejów rycerskich!
jgil6 Od Autorki słów kilka…

Artykuł ma charakter popularnonaukowy. Został napisany w oparciu o własną wiedzę, a także lekturę książek: – Richarda Barbera „Rycerze i rycerskość”, – Franciszka Kusiaka „Rycerze średniowiecznej Europy łacińskiej”, – pracę zbiorową Alicji Dybkowskiej, Jana Żaryna i Małgorzaty Żaryn „Polskie dzieje. Od czasów najdawniejszych do współczesności”, a także na podstawie pomocnego artykułu Kelly opublikowanego na podanej poniżej stronie: http://www.bagrit.pl/artykuly/artykuly.php?art=art_25&lg=pl&str=1

Wszystkie zamieszczone „ilustracje” mają swoje źródło w wyszukiwarce Google i są powszechnie dostępne.

Przypisy:

1. Parafraza adnotacji dotyczącej konia Benedykta Chmielowskiego umieszczonej w encyklopedii Nowe Ateny. W oryginale: „Koń jaki jest, każdy widzi”.
2. A. Dybkowska, J. Żaryn, M. Żaryn, Polskie dzieje. Od czasów najdawniejszych do współczesności, Warszawa 2007, s. 37.
3. Ibid.