… ME FECIT – rozważania

(w opracowaniu)

W wielu opracowaniach naukowych (np. Lech Marek: Wczesnośredniowieczne miecze z Europy Środkowej i Wschodniej. Dylematy archeologa i bronioznawcy, Marian Głosek: Miecze środkowoeuopejskie z X–XV wieku, Alfred Geibig: Entwicklung des Schwertes im Mittelalter, Ian Peice i Ewart Oakeshott: Swords of the Viking Age oraz inne) pojawia się i powraca temat napisów na mieczach. Pomimo dość trafnych teorii oraz szczegółowych badań, wciąż nie rozumiemy większości z nich. Badacze próbują choć zbliżyć się do rozszyfrowania skomplikowanych i czasem mało czytelnych napisów. Wspaniałe opracowanie Mariana Głoska na temat napisów na mieczach przybliża nam to szerokie zagadnienie z wieloma interesującymi szczegółami.

Wśród różnorodności napisów na głowniach mieczowych, na szczególną uwagę zasługują z pewnością te, po których użyto sformułowania ME FECIT (łac. mnie uczynił).

„GICELINMEFECIT”, inskrypcja na głowni z XIw.

Wg ogólnie przyjętych przez badaczy teorii, pojawienie się tego wyrażenia, określa automatycznie i „bezdyskusyjnie” (Lech Marek: Wczesnośredniowieczne miecze z Europy Środkowej i Wschodniej.)  twórcę lub pracownię w której zrobiono głownię. Nie ma głębszych podstaw (i dowodów) aby stanowczo podważać te założenia. Jednakże nie ma też wystarczającej ilości potwierdzającego je materiału dowodowego aby odrzucać inne wytłumaczenia i zamykać drogę pewnym rozważaniom na ten temat.

Napotykając wielokrotnie powtarzające się wyrażenia typu ULFBERHT (po którym nie stwierdzono występowania wyrażenia ME FECIT) czy INGELRII (po którym tylko raz występuje wyrażenie ME FECIT oraz INGELREDFECIT), wydaje się dalece posuniętą nieostrożnością przejście nad powyższą teorią do porządku dziennego, nie poszukując alternatywnego wytłumaczenia – a przynajmniej nie biorąc ich pod rozwagę. Nie będę wnikał w tej chwili w analizowanie poszczególnych zabytków ani ich liczbę – uczyniono to już wielokrotnie wcześniej.

Moją intencją jest przedstawić rozważania na temat powodów powstawania tychże napisów oraz alternatywne wytłumaczenie ich pierwotnego znaczenia.

Wyrażenie „mnie uczynił” wg mnie może dotyczyć w przypadku napisach na głowniach mieczowych do określenia nieziemskiego pochodzenia miecza
i mówić wrogom o nadnaturalnych właściwościach broni lub jej właściciela. Być może dlatego tak trudno nam zidentyfikować te dziwne „imiona” (np NISO, GICELIN lub BENNO). Dla nas – ludzi XXI wieku zrazu wydać się może zabawne takie wytłumaczenie. Jednakże nie bierzemy pod uwagę bardzo istotnego czynnika – światopoglądu ludzi wieków średnich. Dla nich taka intencja mogła być czymś zupełnie naturalnym.

Takie potraktowanie tematu z pozoru może irytować, gdyż podważałoby
powszechnie panujący pogląd iż napisy na mieczach typu ULFBERHT czy INGELRII określały jego twórcę lub warsztat. Przyjęto takie wytłumaczenie z powodu dodawania do niektórych wyrazów wyrażenia łacińskiego ME FECIT (MNIE UCZYNIŁ). Stosowano je

„MEFECIT SOLINGEN”, Solingen XVw.

i w późniejszym okresie np przez pracownię w Solingen (znamy wiele przykładów głowni z napisami MEFECIT SOLINGEN). Za to we wczesnym średniowieczu istnieje stosunkowo niewiele napisów z wyrażeniem ME FECIT. Dobrze opisuje to Alfred Geibig czy Lech Marek.

Przyjrzyjmy się pewnym faktom.
W przypadku słowa INGELRII tylko raz użyto po nim określenia ME FECIT.
W średniowieczu niewiele osób było biegłych w piśmie, czy w ogóle piśmiennych.
Dlaczego przyjmujemy że kowale mieli by być wykształceni i piśmienni?
Nie ma podstaw by tak sądzić – co zresztą nie umniejsza w żadnej mierze ich umiejętnościom. Ale dlaczego miano by w ogóle pisać na mieczach, skoro umiejętność czytania nie była powszechna? DO KOGO ADRESOWANA BYŁA INFORMACJA NA GŁOWNI – tak mocno wyeksponowana?
Jednym z dowodów niepiśmienności osób wytwarzających głownie może być fakt iż często spotykamy przestawione litery w napisach na głowniach. Nie czyniła ich z pewnością ta sama osoba – powstawały w różnych warsztatach.
Dlaczego wiele osób miałoby podpisywać się tym samym imieniem?
Wg niektórych przyjętych hipotez powodem tego było wytwarzanie podróbek mieczy z lepszych pracowni (np miecze z inskrypcją ULFBERHT często przeinaczano: brak liter lub przestawione litery w napisie).
Niestety nie ma to logicznego uzasadnienia ani potwierdzenia w jakimkolwiek materiale możliwym do zbadania – prócz poszlak na podstawie geografii znalezisk. Badania technologii produkcji głowni także nie przynoszą jednoznacznych wniosków w tej materii.

Słowa INGELRII cz też ULFBERHT a także BENNO czy NISO nie przypominają nawet imion, nie ma na tym polu jakichkolwiek podstaw do przyjmowania za pewnik iż są to konkretne i pospolite imiona. Gdyby to było imię pospolite (lub w ogóle imię) to spotykalibyśmy je zapewne w innych miejscach. Tymczasem nie spotykamy ich w zasadzie nigdzie indziej prócz głowni mieczy.

Kolejna dziwna sprawa to podpisywanie głowni miecza przez jego twórcę w tak ostentacyjny, wręcz reklamy sposób. Nie było to we wczesnym średniowieczu
praktykowane. Czy naprawdę zamawiający miecz u kowala chciałby aby widniało na nim tak wyeksponowane imię jego twórcy? Do czego byłoby to komu potrzebne?
Wszak wiadomo iż znaki kowalskie czyniono mniejsze i raczej symboliczne niż szerokie na całe zbrocze i długie np na 1/3 długości głowni napisy.
W takim miejscu reprezentacyjnym jak zbrocze znajdujemy w późniejszym okresie (XII-XVw) napisy tzw inwokacyjne (np INIOINI) lub całe wyrażenia (np IN NOMINE DOMINI), świadczące wyraźnie o przywiązywaniu olbrzymiej uwagi do religijnego aspektu i przeznaczenia oręża oraz ochrony boskiej dla jego właściciela.
Skąd zatem ten nagły zwrot w intencjach podpisujących głownie?
Nie wydaje mi się żeby była to kwestia mody – że wcześniej przez ok. 300 lat eksponujemy imię kowala i nagle zmieniają się upodobania i zaczynamy sławić Boga na broni, zamiast twórcę samej broni. Brak konsekwencji wydaje się tu oczywisty, co rzecz jasna pozostać musi w sferze hipotez i domysłów.

Miecz od zarania miał dla wojownika charakter niemalże boski, sam fakt zahartowania ostrza tak że stawało się mocne i wytrzymałe – musiał być dla wielu niemal cudowny.
Takie włożenie wysiłku i kunsztu w wyeksponowanie napisów na głowni musiało mieć swój cel.
Tym celem mogło być pokazanie wrogowi jakości czy pochodzenia samego miecza.
Cóż zatem za efekt gdyby widniało na nim po prostu imię kowala? Próbując wczuć się w światopogląd ludzi średniowiecza, rodzi się wiele pytań, wiele niewiadomych ponieważ my analizujemy fakty przez pryzmat współczesności. Dopatrujemy się w napisach znaków marketingowych, tak jakby to były współczesne koncerny, interpretujemy popularność inskrypcji na zasadzie współczesnego marketingu – zapominając o realiach średniowiecza. Mimo to że te teorie oparte na współczesnym postrzeganiu świata dziś są dla nas logiczne i uzasadnione – dla ówczesnych ludzi byłyby zupełną abstrakcją.

Być może zatem musimy lepiej zweryfikować przyjmowane dotąd tezy dotyczące znaczenia tych inskrypcji (nie patrząc przez pryzmat współczesnych nam zabiegów marketingowych) aby rozwiać wszelkie wątpliwości – a biorąc pod uwagę wciąż skąpy materiał badawczy, nie będzie to łatwe zadanie. Póki co pozostają bez odpowiedzi takie pytania, jak: czy zamawiający głownię miał wpływ na treść napisu na głowni? w jaki sposób kowal dobierał treść napisu? czy uzgadniał z zamawiającym miecz inskrypcje na głowniach? skąd kowal czerpał wzory do naśladowania ornamentów i napisów? czy ktoś sprawdzał pisownię? jaki sens miało umieszczanie liter w środowisku niepiśmiennych często wojowników? w jakim celu umieszczano napisy i ornamenty – dla ozdoby?- dla ochrony? – jeśli dla ochrony to przed czym? jeśli z pobożności – to skąd taka treść? czy na pewno dobrze interpretujemy różne skróty i ciągi liter w napisach na późnych głowniach? czy istniały jakieś zasady ozdabiania głowni, jakieś reguły które określały co może na niej być a co nie powinno?… etc. etc…

Na temat znaków oraz inskrypcji na głowniach średniowiecznych sporo już napisano. Każdemu napisowi należałby się osobny artykuł analizujący treść, pisownię, skróty, geometrię, kompozycję, etc. Biorąc pod uwagę ilość niewiadomych w tym temacie, najbardziej rzetelne wydają się opracowania które mają na celu po prostu skatalogowanie i uporządkowanie tego materiału. Z teoriami na te tematy pozostawałbym bardzo ostrożny, dlatego proszę traktować artykuł jako rozważania.

Opracowanie Maciej Kopciuch

Inne artykuły na temat napisów na głowniach: INGELRII, ULFBERHT, SIGVINAIS

Dodaj komentarz