Grunwald 2010 – refleksje

Mija dziś już ponad dwa lata od okrągłej rocznicy 600-lecia bitwy pod Grunwaldem i czas chyba zająć stanowisko w pewnej bulwersującej sprawie.
Oczekując tejże rocznicy, narosły pewne oczekiwania względem medialnego wizerunku całego przedsięwzięcia – szczególniej może w kręgach osób pośrednio lub bezpośrednio zainteresowanych tematem.
Postanowiłem przyjrzeć się szczególnie jednemu aspektowi całej imprezy – zresztą pretendującego do miana symbolu grunwaldzkiej bitwy w świadomości współczesnego społeczeństwa polskiego – czyli LOGO.
Zdaję sobie sprawę że w przypadku przedsięwzięcia na skalę całego kraju – należy rozpatrywać to w dwóch kategoriach:
– historyczno-kulturalnej oraz medialno-marketingowej, jednakże to czego mogliśmy być świadkami stało się symbolem ignorancji i nieprofesjonalizmu.

W związku z potrzebą zaprojektowania tak ważnego symbolu rocznicy, ogłoszono konkurs – na zlecenie samorządu województwa, który przeprowadziło Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie. Wpłynęły 53 prace. Jury jednogłośnie (to warto podkreślić – JEDNOGŁOŚNIE) wybrało pracę zgłoszoną przez warszawską firmę Brightness.
Zwycięskie logo wygląda tak:

w wywiadzie dla gazety olsztyńskiej czytamy komentarz jednego z członków jury:
„- Brzydkie? – dziwi się Krzysztof Stachowski, dyrektor CEiK – Oczywiście to subiektywne odczucie. Mnie logo się podoba. Uciekliśmy od nacjonalizmów, stereotypów. Od dwóch mieczy, od orłów, krzyży. Znak jest czytelny, jasny, prosty, niestereotypowy. I o to chodziło.”

I dalej z tego samego źródła:
„Inni członkowie komisji też chwalą logo. – Autorzy wyszli poza sztampę – ocenia projekt Rafał Wolski, dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej i Promocji Urzędu Marszałkowskiego, członek jury. I dodaje: – Oglądając nadesłane prace, można było odnieść wrażenie, że niektórzy autorzy nie do końca rozumieli, czym jest logo, a czym plakat. Logo to znak identyfikacyjny, marketingowy, informacyjny. Ma być łatwy do zapamiętania, do rozpoznania oraz łatwy do wykorzystania na plakatach, na znaczkach.

Zastrzeżeń do logo nie ma też Tadeusz Burniewicz, artysta plastyk. I nie dlatego, że – jak mówi – był w komisji, ale dlatego, że był to najciekawszy projekt. – Dobrze zrobiony pod względem technicznym, jak i artystycznym – twierdzi Burniewicz. – Profesjonalne logo. „
To bardzo ciekawa i cenna opinia – jakże pełna obiektywnego optymizmu.

I dalej czytamy:
„- Nim zaczęliśmy prace, zapytaliśmy ludzi, z czym im kojarzy się Grunwald – mówi Edward Ruszczyc, dyrektor spółki Brightness (zwycięzcy konkursu i wykonawcy projektu) – Odpowiadali, że z dwoma mieczami. I gdybyśmy poszli tym tropem, to wmieszalibyśmy się w tłum, nasz projekt zniknąłby wśród wielu sobie podobnych. Pędzący rycerz to dynamizm, to emocje, to historia – dodaje Ruszczyc.”

Idąc tym tokiem myślenia strach pomyśleć co by było gdyby ta agencja reklamowa miała projektować np znaki drogowe… No, ale logo to nie znak drogowy więc nie musi się kojarzyć z tym co oczywiste – bo po co miałby każdy kojarzyć od razu logo z danym wydarzeniem/miejscem/symbolem lub działalnością? Zatem mamy projekt przeznaczony raczej dla osób obdarzonych bardziej wyrafinowanym sposobem postrzegania i kojarzenia – jednym słowem elitarne, dla ludzi z fantazją a nie dla prymitywów.
Całe szczęście że udało im się „uciec” (co za dramaturgia) od tych oklepanych dwóch nagich mieczy, orłów, czy krzyży, których pełno na każdym kroku… (proszę wybaczyć sarkazm lecz taki ton się aż sam narzuca).

… Ale przyjrzyjmy się samemu projektowi – nie wnikając w aspekty ideologiczne skupmy się na formie grafiki i przekazu bezpośredniego.
oto widzimy pomarańczową postać w szpiczastym szyszaku (nie ta epoka, ale za to „uciekli” od tych dziwnych hełmów z XVw.), dzierżącą lancę (no bo kopia to to nie jest – na pierwszy rzut oka lancę ułańską, z taką ładną chorągiewką) którą postać trzyma wyżej, na ramieniu, niczym oszczep gotowy do rzutu.
Rozumiem że ta kompletna ignorancja wpisuje się także w filozofię „ucieczki” – tym razem od wszelkiej wiedzy z zakresu historycznego uzbrojenia ochronnego.
Tak, tak, wiem w logo że nie chodzi o dokładne odwzorowanie, detale, itd – chodzi o symboliczny i rozpoznawalny, prosty w przekazie i oszczędny w kompozycji projekt. Czy te cechy posiada to logo?
Cóż, gdyby chodziło np o zlot grup rekonstrukcyjnych z okresu XVIw – to może tak. Gdyby chodziło o logo dla  nowej firmy kurierskiej o nazwie np „Galop” – to owszem. Ale Grunwald?

Nie mnie wszak oceniać – mam zaledwie kilkanaście lat praktyki w zawodzie grafika i projektanta, a i wykształcenie artystyczne pewnie tylko zaburza mi świadomość przekazu tego znaku. Myślę że ktoś mało zainteresowany w temacie mógłby pomyśleć że jest to czepianie się takiego drobiazgu. Niestety, całe zdarzenie jest wykładnią większego procesu który dzieje się obok nas a który będziemy musieli boleśnie odczuć prędzej czy później. Pozwalanie niekompetentnym ludziom na robienie czegoś o czym nie mają pojęcia – to się czasem zdarza – ale pozwalanie na zasiadanie w komisji jury konkursu ludziom tego samego pokroju – to już niepokojące.
To logo urąga wszelkim kryteriom – zarówno estetycznym, graficznym jak i (w przypadku tej konkretnej okazji) historyczno-kulturowym.
Choćbym starał się być bardzo delikatny to i tak trzeba powiedzieć że to jest tragedia – pierwsza nagroda w oficjalnym konkursie i dopuszczenie do oficjalnego sygnowania tej ważnej rocznicy takim „czymś” – pokraczną, kolorową karykaturą, bez żadnego związku z tym czego ma dotyczyć.
(c.d.n.)

Druga kompromitująca sprawa – zapewne konsekwencja powyższego – to powstanie dwóch różnych logo dla tej samej imprezy i używanych oficjalnie w tym samym czasie i miejscu.

Odnajdujemy na ten temat ciekawą informację PAP:
„Wydarzenia związane z obchodami 600. rocznicy bitwy pod Grunwaldem opatrywane są dwoma logotypami: pierwszy przedstawia jeźdźca z wyciągniętą do ataku bronią, drugi w napis „Grunwald” ma wkomponowane dwa miecze. Podczas inscenizacji bitwy używane będą oba.

Pierwsze logo opracowało Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie, które czuwa nad organizacją inscenizacji bitwy i organizuje w woj. warmińsko-mazurskim szereg imprez w ramach roku grunwaldzkiego. „Nasze logo zostało wyłonione w konkursie spośród ponad stu propozycji przesłanych do nas z całej Polski i Francji przez 58 autorów” – powiedział PAP dyrektor placówki Krzysztof Stachowski. Dodał, że w jury znajdowali się plastycy, którzy uznali wizerunek za nowoczesny, niestandardowy.

Logo wyłonione przez olsztyński CEiK znajdzie się m.in. na pamiątkach sprzedawanych w lipcu na polach Grunwaldu przez prywatne firmy, które uzyskały zgodę na wykorzystanie tego wizerunku. „O użyczenie tego logotypu zwrócił się do nas także m.in. samorząd województwa małopolskiego, który przywiezie pod Grunwald z Krakowa wozy z preclami” – powiedział PAP Stachowski. Dodał, że wizerunkiem rycerza na koniu opatrywane będą także pamiątki, które marszałek województwa warmińsko-mazurskiego będzie wręczał swoim oficjalnym gościom, to logo widnieć też będzie na serii wydawniczej przygotowywanej z okazji jubileuszu bitwy.

Delegacje, które przyjadą pod Grunwald na zaproszenie rządu, czy Narodowego Centrum Kultury (koordynuje ogólnopolskie obchody rocznicy bitwy pod Grunwaldem) otrzymają jednak pamiątki opatrzone logo, które przedstawia napis Grunwald, w którym w literę „n” wpisano dwa miecze. „Jeśli dojdzie do wręczania pamiątek związanych z bitwą np. pani prezydent Litwy, która z prezydentem Kaczyńskim ma przyjechać 15 lipca na pola Grunwaldu, czy innym oficjalnym gościom, to będzie na nich właśnie ten logotyp” – powiedział PAP rzecznik prasowy Narodowego Centrum Kultury Michał Laszczkowski.

Laszczkowski przyznał, że logo z mieczami powstało kilka miesięcy później niż logo z jeźdźcem. W rozmowie z PAP rzecznik NCK wyjaśnił, że stworzono je po to, by odróżniać imprezy organizowane lokalnie przez instytucje i samorząd woj. warmińsko-mazurskiego od imprez koordynowanych czy wspieranych finansowo przez tę placówkę. To logo znajdzie się m.in. w kampanii promującej rocznicę bitwy w telewizji.

„Co prawda zaplanowana na lipiec inscenizacja bitwy organizowana będzie zarówno przez instytucje marszałka warmińsko-mazurskiego, jak i NCK, dlatego – jak sądzę – przy okazji tej imprezy funkcjonować będą oba logotypy” – przyznał Laszczkowski.

Zdaniem rzecznika Narodowego Centrum Kultury, dwa logotypy mogą nie być ostatnimi, które powstaną w związku z rocznicą grunwaldzką. „Imprezy organizowane przez Wawel będą opatrywane jeszcze innym logotypem” – zaznaczył Laszczkowski.

Osoby związane z promocją inscenizacji bitwy nieoficjalnie powiedziały PAP, że „takie działanie, to nic tylko zamieszanie i niepotrzebny chaos, a wszystko przez to, że Warszawie nie spodobał się logotyp z Olsztyna”.

Osoby pracujące w CKN także nieoficjalnie zdradziły PAP, że logo z mieczami powstało, bo „olsztyński logotyp mało ma wspólnego z rzeczywistością, bo taki rodzaj broni wszedł w użycie jakieś sto lat po bitwie pod Grunwaldem”.

Inscenizacja bitwy pod Grunwaldem odbędzie się 17 lipca – spodziewanych jest tam ponad 100 tys. widzów. Dwa dni wcześniej tj. 15 lipca pod Grunwaldem odbędą się oficjalne uroczystości państwowe z udziałem m.in. Lecha Kaczyńskiego. Program zarówno obchodów państwowych, jak i inscenizacji bitwy, nie jest jeszcze znany. Organizatorzy mówią, że w scenariuszu inscenizacji bitwy mogą być – w porównaniu z poprzednimi latami – zmiany „ale i tak wygrają Polacy”.

Co wyjaśnia całą sytuację bez potrzeby komentowania.
Jednak jak widzimy wątpliwości zrodziły się także na wyższych szczeblach w owym czasie, co pozwala przypuszczać że nie jestem odosobniony w swoich rozterkach.
W końcu chyba nikt, przy minimum wrażliwości, kogo choćby w najmniejszym stopniu obchodzi to wszystko, nie byłby w stanie odnieść się do „pomarańczowego uciekiniera” z aprobatą i zrozumieniem.
To drugie logo na pewno musiało powstać aby cokolwiek przypominało o symbolice tej rocznicy – choć jest proste i nie do końca udane kompozycyjnie, bez pomysłu i polotu – ale to logo Grunwaldzkiej Rocznicy jest przynajmniej na miejscu i nie trzeba się tutaj wstydzić, tłumaczyć, szukać ideologiczno-filozoficznych parabol, etc. Po prostu logo Bitwy pod Grunwaldem.

Konkluzja
Osobiście uważam że konkurs na logo wydarzenia tej skali powinien być szeroko nagłośniony i obserwowany. W Polsce jest wielu wyśmienitych grafików – wśród nich zapewne znalazłoby się wielu, nie kierujących się tak dalece posuniętą ignorancją. Na nic się teraz zda biadolenie – tych ludzi nic nie przekona do samego końca.
Jednakże niech pozostanie choć taki ślad jak ten artykuł – chyba jedyny – ku przestrodze dla ludzi rozsądnych, mądrych i wrażliwych. Jeśli pozwolimy takim ignorantom decydować o sprawach naszej kultury, to stanie się ona wkrótce tylko niegodną upamiętniania „sztampą i stereotypem” – jak to sami określają …

Dodaj komentarz