Fable Blades – wywiad

Brendan Olszowy jest artystą o polskich korzeniach, mieszkającym w Australii. Średniowiecze stanowi dla niego inspirację dla własnego stylu. Jego miecze są robione bardzo dokładnie i jakościowo na bardzo wysokim poziomie. W Polsce nazwa Fable Blades jest dobrze znana wśród twórców i pasjonatów białej broni. Brendan bardzo kreatywnie wykorzystuje wiedzę historyczną, będąc jednym z niewielu którym udało się stworzyć własny, niepowtarzalny styl, zachowując jednocześnie funkcjonalną wartość bojową broni.
Brendan Olszowy jest człowiekiem otwartym i zawsze chętnym do pomocy początkującym twórcom. Chętnie zgodził się na rozmowę ze mną, aby przybliżyć polskim entuzjastom białej broni swoją twórczość.

www.fableblades.com

Wywiad przygotował i przeprowadził Maciej Kopciuch.

Od jak dawna zajmujesz się wytwarzaniem mieczy i jak to wszystko się zaczęło?
Dziękują za możliwość wypowiedzenia się o mojej pracy i podzielenia się odczuciami z innymi. Zacząłem robić miecze za namową żony – ona jest wspaniała i szczerze wierzy że każdy powinien robić to co go fascynuje. Byłem nowicjuszem – entuzjastą w tej dziedzinie i kolekcjonerem mieczy produkowanych fabrycznie.
Jednak spędziłem nieskończenie wiele godzin w warsztacie przerabiając je, dekorując, zmieniając okucia, modyfikując głownie i ostrząc – tak by wszystko mi pasowało.  To była czysta pasja i byłem szczęśliwy spędzając całe noce w ten sposób. Jednak nigdy nie byłem zadowolony z jakości i konstrukcji tych tanich fabrycznych mieczy, dlatego żona zachęciła mnie do tego bym zaczął robić własne. Nie wierzyłem że to możliwe, lecz gdy tylko zacząłem rozglądać się za tym co byłoby potrzebne, otworzyły się przede mną możliwości. Potrzebne materiały znalazłem w swojej okolicy, łącznie z hartownią, która pomogła mi przy pierwszych ostrzach. Używając pospolitych, prostych narzędzi zdołałem wykonać pierwsze ostrze w moim warsztacie: http://www.fableblades.com/Falchion.html
Dokumentowałem moje postępy na popularnym SwordForum i spotkałem się z entuzjazmem i pomocą wielu ludzi. Potem już się nie zatrzymywałem. Byłem uzależniony i nieustannie robiłem miecze. Niedługo mój umysł przestał się skupiać na regularnej pracy lecz tylko na robieniu mieczy i projektowaniu przez cały czas. Wkrótce zaprzestałem starej pracy i zaakceptowałem bycie miecznikiem, sprzedając miecze i robiąc je na zamówienie dla ludzi.
W tej chwili robię miecze od ponad 5 lat (piszę to w październiku 2012). Zrobiłem już ok. 130 mieczy, ze 25 dużych noży i sztyletów. Z każdym projektem uczę się nowych dróg by osiągać wyznaczone cele.
Moje przedsięwzięcie nazwałem Fable Blades, co jak sądzę jest odpowiednie. Wierzę że dziś, w tych nowych czasach, miecze są  wciąż żywe dzięki książkowym historiom, filmom, dzięki wyobraźni. Nie mają już dziś praktycznego zastosowania. Możemy je studiować i próbować zrozumieć historię, która pozostaje jednak wciąż opowieścią spisaną przez zwycięzców, mgliście poskładaną w umysłach naukowców. Dlatego uważam że stare miecze najbardziej żyją poprzez wyobraźnię.

Jak przebiega proces produkcji? Czy masz jakieś sekretne metody o których się nie mówi?
Używam narzędzi do których mam dostęp. Chcę doskonałej jakości prac i używam narzędzi które pomogą mi osiągnąć końcowy produkt który mnie satysfakcjonuje. Mimo że respektuję  stare metody wyrobu mieczy, nie staram się bardzo je zachowywać w pracy. Moim głównym zamierzeniem jest wyrazić kreatywność w możliwie najbardziej efektywny sposób, więc nie mam problemu z używaniem nowoczesnych maszyn i narzędzi, które pozwolą mi najlepiej siebie wyrazić.
W większości moje miecze są wykonane w sposób, w jaki wykonuje się miecze produkowane fabrycznie – szlifuję i kształtuję elementy z bloków materiału, używając na początku bardzo agresywnych metod, przechodząc do coraz precyzyjniejszych i wyrafinowanych w celu wykończenia zgodnie z moimi zamierzeniami.
Używam elektronarzędzi by ściąć nadmiar materiału, ale zawsze ręcznie wykańczam, dla naturalnego i czystego efektu.
Po wstępnym szlifowaniu, moje głownie mają już nadane kształty, potem przechodzę do szlifowania za pomocą papierów na korkowych blokach. Następnie krawędzie szlifuję kamieniami.
Hartuję moje głownie w piecu elektrycznym a nie w kuźni. Uważam za dobre że termometr pozwala mi dokładnie określić temperaturę hartowania. Kuźnia i kucie mnie nie fascynuje, a raczej irytuje i unikam tego, chyba że muszę uzyskać odpowiedni efekt.
Mój warsztat jest skromny – jest w moim domu, w szopie. Nie jest skomplikowany. Najbardziej wyszukane urządzenia to frezarka ręczna, której głównie używam do zrobienia zbrocza i dłutowania jelców i głowic, następnie tokarka oraz szlifierka taśmowa mojej roboty. Zrobiłem też swój piec elektryczny. Żadnych sterowanych komputerowo maszyn czy coś w tym stylu. Żadnej magii. Tylko proste narzędzia i dużo pyłu ze szlifowania.
Wiele artystycznych mieczy wymaga prac rzeźbiarskich. W tym zakresie współpracuję z amerykańskim rzeźbiarzem i miecznikiem Jeffrey`em Robinson`em (www.bronzebyjeffreyjrobinson.com). Jest niesamowitym artystą i tworzy wspaniałe rzeźby.
Tak więc nie ma tu sekretów – tylko ciężka praca, wytrwałość i cierpliwość.

Czym różnią się współczesne metody produkcji mieczy od tych średniowiecznych?
Nie jestem ekspertem w dziedzinie mieczy średniowiecznych, więc mogę nie być najlepszą osobą aby udzielić na to pytanie naukowej odpowiedzi. Może któryś z tradycyjnych twórców mógłby to lepiej wyjaśnić.
Mogę jednak powiedzieć że mamy dziś dostępną doskonałą stal, dość tanio. Tak więc główny problem średniowiecznych mieczników wydaje się rozwiązany. Oni najpierw musieli zrobić użyteczną, wysokowęglową stal na głownie i potem być bardzo ostrożnym przy pracy z tym cennym materiałem. Ta ostrożność wymagała specjalnych umiejętności, jak zgrzewanie prętów stali o różnej zawartości węgla, okładanie twardą stalą miękkiego rdzenia, itd. Ja nie muszę się o takie rzeczy martwić.
Tak więc różnią się nasze priorytety. Kucie odbywało się kiedyś tak by zużyć jak najmniejszą ilość szlachetnej stali na wykonanie ostrza. Teraz stal dostajemy w gotowych płaskownikach, możemy w niej wycinać, odcinać naddatek i zeszlifować ponad połowę, tracąc jedynie kilka dolarów na materiale.
Bylibyśmy szczęściarzami, mogąc korzystać z doświadczenia i wiedzy starych mieczników, jednak większość z tej wiedzy została utracona, a historyczni, tradycyjni kowale odkrywają dziś powoli na nowo tą zapomnianą sztukę, trochę jak dziecko poszukujące swego ojca. Dzisiejszy miecznik może tylko pomarzyć o osiągnięciu poziomu umiejętności posiadanego przez starych mistrzów.
Kolejna wielka różnica polega na tym że dzisiejszy twórca mieczy musi być biegły w wielu dziedzinach, ponieważ w większości pracujemy sami, współpracując tylko czasem z kimś jeszcze. Generalnie musimy wykonać każdą część głowni, oprawy rękojeści i pochwy. To praca z metalem, drewnem i skórą. Praca na gorąco i na zimno. Podstawowe kształtowanie od samego początku, dekoracje, rzeźby, skórzane elementy, wytrawianie inskrypcji. Trzeba mieć odpowiedni zestaw umiejętności do tej pracy.
Średniowieczny rzemieślnik był odpowiedzialny jedynie za jeden etap procesu produkcji i był niesamowicie dobry w swojej części pracy.

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie w dziedzinie wytwarzania mieczy?
Ostatni wykonany miecz to zawsze moje najlepsze osiągnięcie. Lecz nigdy nie jestem całkowicie usatysfakcjonowany, przez co nie narzucam swojej pracy limitów. Dużo ludzi którzy oglądali moje prace, często komentują że ten ostatni miecz jest najlepszy. To właśnie staram się udowodnić i zgadzam się z nimi. Artysta nie będzie nigdy uważał że jego dzieło jest doskonałe. Ze starszych prac będzie mniej zadowolony. Zawsze się uczę i zawsze podejmuję wyzwania które pozwolą mi podążać własną ścieżką, które pokierują moją pracę tam gdzie chcę. Ciekawe co będę robił za 5 lat… ?

Czy masz ulubiony typ miecza lub okres w którym powstawały?
Uwielbiam styl mieczy wikingów i dzieła skandynawskie. Niestety sposoby ich wytwarzania są na razie poza moimi umiejętnościami. Podoba mi się styl zwierzęcych plecionek, styl Urnes jest piękny, uwielbiam wycinać takie rzeczy w drewnie i skórze. Lecz lubię też wymyślać styl elficki, delikatny i roślinny, z nutą Art Nouveau. Lubię tworzyć nowe style, które pasują do funkcjonalnej broni. Miecze, które są wciąż bronią, lecz posiadają styl i wrażenie których stare miecze nigdy nie miały.

Co szczególnie wg Ciebie wyróżnia Twoje wyroby?
Myślę że każdy artysta ma swój unikalny styl. Czasem jeden artysta uważa że inny go kopiuje, ale to tylko budowanie ego. Wszyscy uczymy się z przeszłości, ale nie sądzę by którakolwiek kreatywna osoba chciała podążać śladami kogoś innego.
Myślę że gdy artysta docenia czyjeś dzieło, może zechcieć użyć go jako wzorca. Każdy z nas jest inny. Dlatego doceniam i podziwiam miecze średniowieczne, chciałbym zrobić repliki wielu z nich. One są niesamowite, ich kopiowanie pozwala cofnąć się w czasie i poczuć coś wyjątkowego. Lecz chciałbym włożyć w to cząstkę siebie, coś jakby hołd dla starych mieczy ale i coś nowego w świecie który ewoluował i jest teraz inny.

Jakie masz wrażenia na temat serwisu internetowego który tworzymy?
Myślę że wszystko co pomaga ludziom poznawać i doceniać prawdziwe miecze jest wspaniałe. Kolekcjonowanie i nauka fechtunku dawnego stają się dziś coraz bardziej popularnym hobby czy pasją. Nie sądzę jednak by miecze były właściwie pokazywane w filmach czy literaturze – a są to miejsca gdzie najbardziej są one teraz żywe. Chcę by ludzie mogli zrozumieć że fantasy może być realistyczne pod tym względem. Myślę że większy dostęp do edukacji w tej dziedzinie jest rzeczą właściwą i dobrą.
Przekazywanie prawdy aby pomóc ludziom odróżnić prawdziwy miecz od fikcyjnego: to że prawdziwy miecz to broń lekka i wrażliwa, z duszą, a jednocześnie zabójcza dla ciała – a także to, że każdy miecz jest dokładnie zaprojektowany, w konkretnym celu i może ulec uszkodzeniu  jeśli nie jest prowadzony z należytą precyzją – tak jak bolid Formuły 1.

Co chciałbyś przekazać wszystkim miłośnikom mieczy średniowiecznych?
Mam polskie korzenie, więc jest to dla mnie wspaniała możliwość kontaktu z tym dziedzictwem, które było dla mnie odległe przez całe życie. Moi dziadkowie byli więźniami obozów koncentracyjnych w 1940 roku a po wojnie wyjechali do Australii, bez majątku. Mój ojciec urodził się w drodze, w Austrii w 1947. Ja nigdy nie byłem w Europie, choć jest to moje marzenie aby ją odwiedzić… Zobaczyć Polskę, poznać moje dziedzictwo, zbadać i obejrzeć stare miecze, dowiedzieć się więcej o moim rzemiośle.

Serdecznie dziękujemy, życzymy wytrwania w swoich zamiłowaniach i sukcesów w pracy.

Dziękuję za tę okazję, zawsze z chęcią rozmawiam z ludźmi i pomagam jak mogę, choć sam cały czas wciąż się uczę.

Dodaj komentarz